^Powrót na górę

Antybog czyli osobiste wpisy cd

2015-04-03 Słowa światłości


Ach, działo się, działo.

Jak to zwykle do ostatnich stronic nic nie było pewne, chociaż przypuszczenia, doświadczenie czytelnicze wskazywało, że dobro powinno wygrać nad złem. Są co prawda autorzy jak Andrzej Sapkowski, którzy na ostatnich stronicach potrafią wyeliminować głównego bohatera ku niepocieszeniu czytelniczej gawiedzi. Brandon Sanderson postąpił jednak, taką mam nadzieję (bo zostało mi jeszcze kilka kartek) klasycznie, główny bohater przeżywa i żyje mu się dobrze w świecie, który jest dla niego dedykowany.

 

Piszę o świecie z drugiego tomu Archiwum burzowego światła pod tytułem „Słowa światłości”. Świecie, który z perspektywy wygodnego fotela wydaje okrutny, ale dla mnie nie niebezpieczny, bo przecież ja jestem tylko czytelnikiem, patrzącym poprzez stronice książki na ten świat a nie osobiście uczestniczącym np. w boju gdzie leje się krew, gdzie trup się ściele gęsto. Miecz czy Ostrze Odprysku mnie nie dosięgnie. Mogę sobie wyłącznie imaginować jak to jest podpierając się słowem zapisanym w książce.

Ach, fajnie się ją czytało. Co jakiś czas zdarza się, że trafi się książka potrafiąca przykuć mnie do siebie na długi czas, póki się nie wyczerpie światło lub jej zawartość. Ostatnimi czasy nie jestem dobrym czytelnikiem (czytaj w domyśle intensywnym), ale jak już się dorwę do książki to nie popuszczę. Jeszcze tylko kilka stronic i muszę znaleźć kolejną dobrą książkę. A z tym jest trudno. Bo nie potrafię zdać się na ślepy los. Kłują mnie w oczy książki, które kupiłem i nie chce mi się do nich wracać. Recenzje i polecenia innych osób nie są dla mnie również dobre. W Empiku zlikwidowali krzesła i trudno wczytuje się w książkę stojąc i będąc potrącanym przez innych. I tak stoję przed kolejnym książkowym wyzwaniem.

Tyle napisałem, prawie o niczym a o samej książce niewiele słów. Nie wiem czy jest gruba jak pierwszy tom, bo mam ją w postaci elektronicznej. Ale nie format i wielkość się liczy, lecz zawartość książki. Zawartość chwilami, krótkimi mnie męczyła, gdy akcja odpływała od głównego nurtu i skupiała się na zdawałoby się nieważnych, pobocznych wątkach. Lecz jak to bywa po jakimś tam czasie te boczne wątki dopełniały całości, ale i tak oczekiwanie na to co się stanie z Kaladinem, czy zostanie Świetlistym wydawało się za długie. Nie będę opisywał szczegółowo książki, bo po pierwsze nie wypada, po drugie zapomniałem co było na początku. Zachęcam do zapoznania się z jej zawartością, bo warto. Bo Słowa światłości mogą trafić i do Was.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.