^Powrót na górę

Antybog czyli osobiste wpisy cd

Ach dobra zmiana

Ach Dobra Zmiana. Czy ma sens pisać o niej cokolwiek, niekiedy się zastanawiam, gdy poziom frustracji nie opada. Bo o niszczycielskim wpływie na demokrację, na stan gospodarki, na stan umysłów polaków ja osobiście zdaję sobie sprawę, ale czy inni sobie zdają? Po rozmowie z wieloma zwolennikami dobrej zmiany, podczas której to niestety oni podnosili głos, zdaję sobie sprawę, że do nich nic nie dociera. Są tak zamknięci na krytykę, że rozmowa z nimi jest bezcelowa i moja skromna pisanina, również do nich nie dotrze. Ale mimo wszystko nakreślę kilka zdań, aby kiedyś w przyszłości nie pluć sobie w brodę, że nic nie zrobiłem aby było lepiej, aby przeciwstawić się złu, któremu na imię prawo i sprawiedliwość.

Na chwilę jednak pragnę odejść od głównego tematu i poświecić trochę słów zwolennikom dobrej zmiany, którzy są jak beton. Gdy pada temat afer, to oczywiście mówią o Amber Gold. Chwilami usta im zamierają, bo ja oświadczam, oczywiście była afera i trzeba ją wyjaśnić. Jeśli politycy PO maczali w tym palce powinni ponieść karę. Zgadzam się z tym. Ale gdy mówię, że jeśli podczas afery Amber Gold przepadło w zaokrągleniu miliard złotych, to jest tzw. mały pikuś przy aferze ze SKOK-ami, gdzie zniknęło już chyba ponad 4 miliardy złotych. I co jest jeszcze smutniejsze, że jeszcze kilka miliardów może zniknęło, ale o tym jeszcze nie wiemy, i że te brakujące miliardy w przeciwieństwie do afery Amber Gold, musiały być spłacone z naszych pieniędzy, z których składa się Bankowy Fundusz Gwarancyjny na który my zwykli ludzie pośrednio się składamy. A kto przez całe lata roztaczał parasol ochronny nad SKOK-ami, kto stworzył sieć powiązań, dzięki której można było wyprowadzać wielkie kwoty pieniężne? Działacze prawa i sprawiedliwości. A co na to zwolennicy dobrej zmiany podczas rozmowy, że to nie prawda, nic takiego nie miało miejsce. Przykładów zwyrodnienia mózgu wśród zwolenników dobrej zmiany mógłbym wymienić jeszcze kilka, ale czy to ma sens, skoro oni są tak zaprogramowani, że PO to złodzieje, aferzyści, ośmiorniczki, a jedyni uczciwi to przedstawiciele prawa i sprawiedliwości. Potrafię powiedzieć, że PO mnie w jakiś sposób okradła z moich pieniędzy w OFE, że mnie się nie podoba to czy tamto co robią. Orędownik dobrej zmiany niestety na obiektywne spojrzenie na swoich przedstawicieli w parlamencie, w rządzie nie jest zdolny. Jest zabetonowany na fakty, na zdrowy rozsądek. Nie wiem czy to brednie smoleńskie im mózgi przeżarły, czy to może to prymitywne polskie myślenie, że tylko ja mam rację. Nie wiem. Ale im współczuję.

Przeciętny zwolennik dobrej zmiany to katolik. To patriota, czyli prawdziwy polak. I tu się rodzi we mnie taka myśl, że tu nad Wisłą, katolik ma trochę inne znaczenie niż w innych krajach. Przyznaję się, że na religiach nie znam się za bardzo, bo uważam, że to opium dla ciemnego ludu, że to puste frazesy, po to żeby rządzić ciemnym ludem, ich mózgami, ich duszami – a dokładnie to pieniędzmi i czasem. Ale żyjąc w tym kraju już ponad 45 lat cały czas słyszę o wartościach chrześcijańskich, o tym jak trzeba żyć według zasad katolicyzmu i takie tam teksty, więc mniej więcej wiem, jaki powinien być prawdziwy katolik, jak to między innymi pomagać powinien bliźniemu, nieść pomoc potrzebującym, nadstawiać drugi policzek. No i niesie pomoc drugiemu, ale tylko białemu, drugiemu katolikowi, ale tylko białemu. Nie słyszy polak – katolik głosu swojego papieża, pomóc cierpiącym, uciekającym przed wojną. Za to słyszy głos posła Kaczyńskiego, który sam pewnie gówno widział ale ostrzega aby w Polsce kościołów nie zamieniano na szalety, aby bronić się przed przyjazdem kohort z Afryki, które choroby przewlec mogą. I głos ten się niesie, jest wdrażany. Już szykują się prawdziwi Polacy na przyjazd brudasów, ciapatych (przepraszam, że użyłem tych słów, to nie mój język), szykują swoje kije bejsbolowe z logiem małego powstańca warszawskiego, będąc podobno kontynuatorami tamtej tradycji. Na całe szczęście kije bejsbolowe nie będą potrzebne, odpór chorym elitom z Brukseli daje rząd dobrej zmiany, też katolicki, bogobojny, który nie zgadza się na przyjazd uchodźców z Afryki. Strzeże nas przez zamachami terrorystycznymi, przed inwazją kulturowo obcych nam ludzi, a może podludzi?

Ten rząd zapomina, że jesteśmy w strefie Schengen, co oznacza, że nawet jeśli nie zezwolimy na osiedlenie się w tym kraju nawet jednemu uchodźcy z Afryki, to w każdym momencie może wjechać terrorysta i wysadzić bombę gdzieś w Polsce. Rząd dobrej zmiany zapomina, albo nie chce wiedzieć i tego nie mówi, że radykalizm i terroryzm najwięcej w siłę rośnie właśnie w obozach, w których ulokowani są uchodźcy, którzy przebywając w nich latami, bo nie mają żadnych perspektyw. I do ich uszu trafiają słowa radykałów. Więc jeżeli kiedyś w Polsce nastąpi zamach terrorystyczny będziemy mogli podziękować pośrednio dobrej zmianie, która zamiast asymilacji wybrała odrzucenie. Tak po katolicku, w wersji znad Wisły.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.