^Powrót na górę

Góry - pozostałe sprawy

2018-01-25 Nowa lampa

Często szwendam się po jaskiniach. Nawet zdarza mi się zauważać ich piękno, czar. Próbuję to uwiecznić czy to aparatem fotograficznym czy to kamerą. Jak na razie bez rezultatu nawet mnie zadawalającego. Zdaję sobie sprawę, że najważniejszy jest talent, a ja go niestety nie znajduję, daremne żale, próżny trud. Mimo tego dalej coś tam filmuję, fotografuję. W jaskini najbardziej odczuwalny jest brak wystarczającego światła. Próbowałem to poprawić. Nosiłem trzy czołówki kostki z czterema diodami co dawało gdzieś około 3500 lumenów. Przy okazji wyglądałem jak choinka, co było szczególnie widoczne na twarzach członków innych zespołów z którymi mijałem się w jaskini. Załączanie tych wszystkich diod, ustawianie odpowiedniego poziomu świecenia, ustawianie ich na kasku, aby w miarę kadr był wypełniony każdorazowo wymagało trochę czasu.

20180125lampa04

Miałem pomysł jak to rozwiązać, ale wymagał większych nakładów finansowych niż to co zostało mi zaproponowane i dotarło do mnie w paczce. Paczka została nadana przez Artura, którego w Internecie można znaleźć pod nazwą Midiled. Ma swój kanał na youtubie, https://www.youtube.com/user/midiled  oraz stronę internetową midiled.pl. To tyle reklamy. Na razie.

 

20180125lampa02

 

20180125lampa05

20180125lampa03 20180125lampa06
20180125lampa07 20180125lampa08

20180125lampa01

Kostka V1

 

A teraz wracam do lampy, która powinna rozświetlić nie tylko moje troski ale również jaskinię. Składa się ona z czterech diod, zamkniętych w jednej obudowie, sterowanych jednym przyciskiem. W moim zestawie jest zasobnik na pięć ogniw 3,7 V połączonych szeregowo, co daje dużą moc. 4 diody dają podobno 10 000 lumenów. Lampa bez ogniw (masa ogniwa to około 46 g) ma masę 393,8 gramów. W porównaniu do klasycznej kostki V1 (masa 204gramy) jest bardzo lekka. Tylko raz więcej waży, a światła daje 10 razy więcej. Jeszcze nie wiem jak i gdzie ją będę montował, stąd brak systemu mocowania.

Więcej o lampie będę mógł napisać po testach, które będą miały miejsce już za niedługo.

2018-01-24 Ogrzewacz rąk

Otrzymałem kilka paczek. Najwyższy czas napisać kilka słów o zawartości jednej, może dwóch.
20180124grzewaczrak01W pierwszej paczce było urządzenie elektryczne wiadomej produkcji. Kupiłem je na próbę. Za każdym razem gdy przebieram się przed wejściem do jaskini, niezależnie od pory roku, gdyby nie towarzyszący mi ból śpiewałbym: bim bom, bim bom, jak marzną mi paluszki, bim bom. Z powodu odmrożeń bardzo szybko tracę czucie w palcach dłoni i stóp gdy jest zimno. Jeśli stopy można na jakiś czas zignorować, to dłonie są ważne. Trzeba jakoś się wpiąć do liny, poręczować, motać węzły itd. Z dłońmi, których prawie nie czuję jest to ciężkie i bardzo ryzykowne. Gdy udaje mi się wejść do jaskini i gdzieś tam poniżej otworu, gdy jest już ciepło, bo jest gdzieś w okolicach 4 stopni Celsjusza to muszę stanąć i wsadzić dłonie pod kombinezon, najlepiej przykładając je bezpośrednio do ciała. Nie jest to miłe. Jeszcze bardziej niemile jest gdy wraca krążenie. Zaciskam zęby i pośladki i w ciszy to przeżywam. I niedawno pomyślałem, że trzeba to zmienić. Rozwiązań było kilka. Jedno czy dwa stosowałem. Teraz wziąłem na tzw. tapetę elektryczny podgrzewacz dłoni, który również może służyć za powerbank (5200mAh). Nie cena jednak miała decydujący wpływ na akurat ten wybór (~70 złotych), ale szybkość użycia. Naciska się przycisk dwa razy, później przytrzymuje się go 5 sekund i grzeje. Są trzy stopnie grzania,35 - 42 , 40 - 48 , 42 - 55 stopni. W życiu na powierzchni jak na razie sprawdza się. Ale już w sobotę będę mógł przećwiczyć to urządzenie przy otworze jaskini. Mam nadzieję, że będzie lepiej.


Zdaje sobie sprawę, że są tacy co powiedzą, że za ciężki jest ten ogrzewacz. Masa 135 gram. Ale nie mam takiej wyobraźni, która by mnie grzała na samą myśl, że mam lekko na plecach. Wolę mieć ciężej ale cieplej, w końcu jestem chodzącym zaprzeczeniem teorii odlekczania.

20180124grzewaczrak02

20180124grzewaczrak03

Mosznowy worek

wtorek, 12 sierpnia 2014 06:55 FrytkaPunk


Mosznowy worek? Ileż razy w żartach zadawaliśmy sobie to pytanie w jaskiniach.

Ta gra słów dalej mnie bawi. Ale sens pytania się nie zmienia, czy ma się nowy?

Mam nowy worek firmy Montano, polskiego producenta, zwie się Wór Big Wall. O takim worze marzyłem od czasu gdy zobaczyłem Alexa w akcji. Aż w końcu znalazłem taki w Polsce. Korzystam z niego już od dwóch miesięcy i jestem zadowolony. Po pierwsze w cenie 350 złotych otrzymuje się podstawowe 90 litrów pojemności + 25 litrów w tzw. kominie. Co prawda nie jest to mała kwota, ale proszę kupić plecak o tej pojemności w tej cenie. Po drugie wór waży tylko 2,1 kilograma, czyli jest lekki, ma odpinany pas biodrowy. Bo założeniem producenta była możliwość użycia wora jako klasycznego wora jaskiniowego. Mnie służy jako wór transportowy pod otwór jaskini.

Szlakiem wyzwań

Kolega Chomik podzielił się ze mną informacją, uruchomił swoją stronę www. szlakiemwyzwan.pl.

 

Pewnie ten projekt skierowany jest dla tych, których nie ma. Nie ma na facebuku. Do takich osób zaliczam się ja i dlatego dla mnie ta stroną będzie niewątpliwie źródłem informacji o wyczynach Chomika i źródłem kompleksów. Bo ja takich ładnych zdjęć nie mam. Bo tam gdzie chodzę to nie ma zbyt wiele światła, rzadko aparat się znajduje.

Podobno korpulentny Chomik zmienił sylwetkę. Już jest bardziej opływowy. Jak tak dalej będzie się wyszczuplał, to będzie mógł się schować w rzucanym przeze mnie cieniu.

Przeglądnąłem artykuł z 5 lipca bieżącego roku. Od razu rzuciła mi się w oczy czołówka wieńcząca głowę Chomika. To takie zboczenie, że jak widzę czołówkę to się jej przyglądam. I nie jest wcale podobna do kostki. Czyżby zdrada serii czołówek, czy może to nowy produkt?

 

Chomik na swojej stronie ma zamiar informować o stawianych i realizowanych wyzwaniach. Może swoją postawą inspirować innych do działania, jak np. w radiowej Trójce gdzie namawiają do wzięcia udziału w ramach akcji „Biegam bo lubię”. Ale gdzie im do różnych telewizji, gdzie co chwilę jest program w stylu „grubnę, bo żrem, bo gotuję” i jedynie „gwiazdy” zażywają ruchu w programach typu „gwiazdy wypróżniają się na lodzie czy trawie”.

Życzę Chomikowi wytrwałości, wielkiej oglądalności, a gdy będzie wielką gwiazdą to zrobię sobie z nim swit focię.

 

P.S.

Chomik chce się chyba wypromować dzięki mnie. Bo wie, że liczne rzesze ludzi (liczonych w dziesiatki dziennie) oglądają moją stronę:)

Trochę o sprzęcie

niedziela, 10 sierpnia 2014 06:20 FrytkaPunk


Okolicznościami zostałem zmuszony do zamówienia nowego crolla.

I otrzymałem firmy Petzl. Jest mniejszy niż poprzedni, ma dodatkową stalową wkładkę, która ma ograniczyć ścieranie się ścianek. Jak będzie, przyszłość pokaże. Niestety nie zrobiłem na nim wielu lin do góry, aby sprawdzić jak zachowuje się podczas przepinek, a jak w ciężkich miejscach. Od kilku osób usłyszałem wnioski, że należy bardziej uważać na tego nowego crolla, bo nie zawsze zachowuje się bezpiecznie.

Otrzymałem też nową uprząż firmy Singing Rock, Digger light. Dotychczas korzystałem z uprzęży Digger. Miała ona jedną podstawową wadę, szelki na nogach cały czas mi opadały. Przy każdym kroku wbijały się w nogi. Zmodyfikowałem ją trochę dorabiając podtrzymujące paski. I wszystko by było ok., ale po tej modyfikacji szelki na nogach za szybko się przecierały. Dlatego musiałem nabyć kolejną uprząż. Uprząż Digger Light jak sama nazwa wskazuje jest lżejsza od poprzedniczki. Została wykonana z cieńszych pasków, co umożliwia regulację szerokości pasków. W poprzedniej po kilkukrotnym pobycie w jaskini było to niemożliwe. Teraz jest, ale szelki dalej opadają na nogach i poruszanie się jest znowu kłopotliwe. Dlaczego pomimo tej wady tkwię przy tej uprzęży? Wspaniała zaletą tej uprzęży jest według mnie zakończenie uszu do których wpina się demironda. Są wykonane ze stali, co umożliwia łatwiejsze manipulowanie przy demirondzie, zapinanie go gdy uprząż jest trochę zaciasna, a na długich studniach przy odwrotnym założeniu demironda croll jest bliżej ciała. Tylko pojawia się dylemat, czy usprawnić uprząż aby mieć lepiej przy jednoczesnym skróceniu żywotności uprzęży.

http://www.singingrock.com/digger-light?cat=2104

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.