^Powrót na górę

Góry - pozostałe sprawy

2020-01-25 Jak nie marznąć w dłonie

Idąc za ciosem może jeszcze o jeszcze jednej nowince u mnie (dopiero mam ją drugi sezon), dzięki której jest mi ciepło i na dodatek wygodnie a zarazem bezpiecznie. Poprzednio popełniłem artykuł, o tym jak zapobiegłem marznięciu w stopy w górach. Pomyślałem również o pozostałych dwóch kończynach a dokładnie o dłoniach. Mam też coś dla nich, takie ciepłe rękawiczki firmy Black Diamond: Guide – Black. Też tanie nie były, choć jak zauważyłem na stronie 8a.pl są teraz w kolejnej niższej cenowo odsłonie.

20200125rekwiczki1

Poniżej przytoczyłem, a dokładnie skopiowałem ze strony 8a.pl cechy tych rękawiczek, ale wcześniej moje do przeczytania. Po pierwsze, nie przypuszczałem, że w rękawiczkach pięciopalczastych nie będą mi marzły dłonie. A jednak tak jest, chociaż nie używałem ich przy temperaturze -20 stopni Celsjusza. Jakoś zima nas teraz rozpieszcza. Dobrze w nich się czekan trzyma, operuje się nim też w miarę dobrze, a na pewno lepiej niż w rękawiczkach jednopalczastych, których dotychczas używałem.

20200125rekwiczki2

Nie sprawdzałem czy przemakają. Ale nie wierzę w cudowne właściwości membrany ciuloteks rodem z Hameryki. Są lekkie, nie zajmują dużo miejsca. Mają małą wadę, brak jest opasek zapobiegających ich zgubieniu czy wywianiu przez wiatr gdy się je ściągnie z dłoni. Za tą cenę mogli dodać trochę paska. Ogólnie jestem z nich bardzo zadowolony, a będę jeszcze bardziej, gdy dostanę rabat na zakup czegoś za reklamę (nie doczekanie moje).

20200125rekwiczki3

Membrana GORE-TEX® świetnie chroni przed wiatrem i śniegiem, zapewniając jednocześnie nieprawdopodobnie wysoką oddychalność;

Za komfort termiczny odpowiada syntetyczna ocieplina Primaloft® Gold (170 g);

Część wewnętrzna wykonana z fleecu — styka się bezpośrednio z dłonią, gwarantując komfort;

Długi krój ułatwia założenie rękawic na mankiety kurtki;

Główna część rękawicy wykonana z wytrzymałej, naturalnej skóry koziej;

Część wewnętrzna wykonana z miękkiego fleecu (200 g);

Ściągacz ze stoperem na mankiecie chroni przed dostawaniem się do środka śniegu i wiatru;

Osłony na wierzchu dłoni wykonane z formowanej pianki EVA;

Sugerowany przez producenta zakres temperatury użytkowania rękawic -29/-12 °C.

2020-01-23 Bardzo ciepłe buty na zimowe warunki

Dlaczego akurat te Hunter Pro firmy Demar? Otóż w kilku słowach opiszę ich budowę. Gdzieś do wysokości kostki jest to lita guma lub coś takiego, plastik, co nie przemaka. Podeszwa z budowy przypomina taką z wibramu, jest w miarę elastyczna, są te wcięcia i wygięcia („Podeszwa wykonana z termokauczuku z głębokim antypoślizgowym protektorem” – ze strony producenta), dzięki którym te buty lepiej się trzymają śliskiej powierzchni niż klasyczne buty w góry. Podeszwa jest też jednak na tyle sztywna, że zapinam na te buty raki paskowe i chodzę po stromym zboczach, np. do Wielkiej Litworowej, w Kobylarzu. Ani razu mi się nie wypięły, nigdy nie spadły z butów.

20200121demar6

Powyżej kostek jest chyba jakaś cordura albo coś takiego, niestety, przy mokrym śniegu to coś przemaka. Buty są dedykowane na duże mrozy. Dzięki doskonałej wkładce z barankiem (naturalnej wełnie), która gdy się zdarzy, że gdy jest nawet mokra w stopy jest dalej ciepło. Zdarza mi się, że jest mi w nich za gorąco. Mam je ponad dwa laa i uważam, że lepszych butów nigdy nie miałem. Doskonale współgrają również z rakietami śnieżnymi. Wystarczy dobrze zawiązać sznurówki i wio, w trasę.

20200121demar2

Może kiedyś firma Demar wypuści takie buty całe z gumy, wtedy to i w jaskini nie będę marzł.

20200121demar3

20200121demar4

20200121demar5

2018-01-24 Ogrzewacz rąk

Otrzymałem kilka paczek. Najwyższy czas napisać kilka słów o zawartości jednej, może dwóch.
20180124grzewaczrak01W pierwszej paczce było urządzenie elektryczne wiadomej produkcji. Kupiłem je na próbę. Za każdym razem gdy przebieram się przed wejściem do jaskini, niezależnie od pory roku, gdyby nie towarzyszący mi ból śpiewałbym: bim bom, bim bom, jak marzną mi paluszki, bim bom. Z powodu odmrożeń bardzo szybko tracę czucie w palcach dłoni i stóp gdy jest zimno. Jeśli stopy można na jakiś czas zignorować, to dłonie są ważne. Trzeba jakoś się wpiąć do liny, poręczować, motać węzły itd. Z dłońmi, których prawie nie czuję jest to ciężkie i bardzo ryzykowne. Gdy udaje mi się wejść do jaskini i gdzieś tam poniżej otworu, gdy jest już ciepło, bo jest gdzieś w okolicach 4 stopni Celsjusza to muszę stanąć i wsadzić dłonie pod kombinezon, najlepiej przykładając je bezpośrednio do ciała. Nie jest to miłe. Jeszcze bardziej niemile jest gdy wraca krążenie. Zaciskam zęby i pośladki i w ciszy to przeżywam. I niedawno pomyślałem, że trzeba to zmienić. Rozwiązań było kilka. Jedno czy dwa stosowałem. Teraz wziąłem na tzw. tapetę elektryczny podgrzewacz dłoni, który również może służyć za powerbank (5200mAh). Nie cena jednak miała decydujący wpływ na akurat ten wybór (~70 złotych), ale szybkość użycia. Naciska się przycisk dwa razy, później przytrzymuje się go 5 sekund i grzeje. Są trzy stopnie grzania,35 - 42 , 40 - 48 , 42 - 55 stopni. W życiu na powierzchni jak na razie sprawdza się. Ale już w sobotę będę mógł przećwiczyć to urządzenie przy otworze jaskini. Mam nadzieję, że będzie lepiej.


Zdaje sobie sprawę, że są tacy co powiedzą, że za ciężki jest ten ogrzewacz. Masa 135 gram. Ale nie mam takiej wyobraźni, która by mnie grzała na samą myśl, że mam lekko na plecach. Wolę mieć ciężej ale cieplej, w końcu jestem chodzącym zaprzeczeniem teorii odlekczania.

20180124grzewaczrak02

20180124grzewaczrak03

2018-01-25 Nowa lampa

Często szwendam się po jaskiniach. Nawet zdarza mi się zauważać ich piękno, czar. Próbuję to uwiecznić czy to aparatem fotograficznym czy to kamerą. Jak na razie bez rezultatu nawet mnie zadawalającego. Zdaję sobie sprawę, że najważniejszy jest talent, a ja go niestety nie znajduję, daremne żale, próżny trud. Mimo tego dalej coś tam filmuję, fotografuję. W jaskini najbardziej odczuwalny jest brak wystarczającego światła. Próbowałem to poprawić. Nosiłem trzy czołówki kostki z czterema diodami co dawało gdzieś około 3500 lumenów. Przy okazji wyglądałem jak choinka, co było szczególnie widoczne na twarzach członków innych zespołów z którymi mijałem się w jaskini. Załączanie tych wszystkich diod, ustawianie odpowiedniego poziomu świecenia, ustawianie ich na kasku, aby w miarę kadr był wypełniony każdorazowo wymagało trochę czasu.

20180125lampa04

Miałem pomysł jak to rozwiązać, ale wymagał większych nakładów finansowych niż to co zostało mi zaproponowane i dotarło do mnie w paczce. Paczka została nadana przez Artura, którego w Internecie można znaleźć pod nazwą Midiled. Ma swój kanał na youtubie, https://www.youtube.com/user/midiled  oraz stronę internetową midiled.pl. To tyle reklamy. Na razie.

 

20180125lampa02

 

20180125lampa05

20180125lampa03 20180125lampa06
20180125lampa07 20180125lampa08

20180125lampa01

Kostka V1

 

A teraz wracam do lampy, która powinna rozświetlić nie tylko moje troski ale również jaskinię. Składa się ona z czterech diod, zamkniętych w jednej obudowie, sterowanych jednym przyciskiem. W moim zestawie jest zasobnik na pięć ogniw 3,7 V połączonych szeregowo, co daje dużą moc. 4 diody dają podobno 10 000 lumenów. Lampa bez ogniw (masa ogniwa to około 46 g) ma masę 393,8 gramów. W porównaniu do klasycznej kostki V1 (masa 204gramy) jest bardzo lekka. Tylko raz więcej waży, a światła daje 10 razy więcej. Jeszcze nie wiem jak i gdzie ją będę montował, stąd brak systemu mocowania.

Więcej o lampie będę mógł napisać po testach, które będą miały miejsce już za niedługo.

Szlakiem wyzwań

Kolega Chomik podzielił się ze mną informacją, uruchomił swoją stronę www. szlakiemwyzwan.pl.

 

Pewnie ten projekt skierowany jest dla tych, których nie ma. Nie ma na facebuku. Do takich osób zaliczam się ja i dlatego dla mnie ta stroną będzie niewątpliwie źródłem informacji o wyczynach Chomika i źródłem kompleksów. Bo ja takich ładnych zdjęć nie mam. Bo tam gdzie chodzę to nie ma zbyt wiele światła, rzadko aparat się znajduje.

Podobno korpulentny Chomik zmienił sylwetkę. Już jest bardziej opływowy. Jak tak dalej będzie się wyszczuplał, to będzie mógł się schować w rzucanym przeze mnie cieniu.

Przeglądnąłem artykuł z 5 lipca bieżącego roku. Od razu rzuciła mi się w oczy czołówka wieńcząca głowę Chomika. To takie zboczenie, że jak widzę czołówkę to się jej przyglądam. I nie jest wcale podobna do kostki. Czyżby zdrada serii czołówek, czy może to nowy produkt?

 

Chomik na swojej stronie ma zamiar informować o stawianych i realizowanych wyzwaniach. Może swoją postawą inspirować innych do działania, jak np. w radiowej Trójce gdzie namawiają do wzięcia udziału w ramach akcji „Biegam bo lubię”. Ale gdzie im do różnych telewizji, gdzie co chwilę jest program w stylu „grubnę, bo żrem, bo gotuję” i jedynie „gwiazdy” zażywają ruchu w programach typu „gwiazdy wypróżniają się na lodzie czy trawie”.

Życzę Chomikowi wytrwałości, wielkiej oglądalności, a gdy będzie wielką gwiazdą to zrobię sobie z nim swit focię.

 

P.S.

Chomik chce się chyba wypromować dzięki mnie. Bo wie, że liczne rzesze ludzi (liczonych w dziesiatki dziennie) oglądają moją stronę:)

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.