^Powrót na górę

Góry - pozostałe sprawy

Bluza 200 Climber

środa, 17 października 2012 07:39 FrytkaPunk


Niedawno stałem się szczęśliwym posiadaczem polara firmy Małachowski.

 

Polar jak to polar, niby nic szczególnego, ale ten wart jest poświęcenia mu kilka słów. Otóż zwykły polar wiatr przewiewa. Od wiatru chroni lepiej wind stoper, ale znowu nie jest zawsze taki ciepły. Polar Małachowskiego, model Bluza 200 Climber, grzeje jak polar 300 ponieważ od środka został zastosowany materiał, który poprawia termikę oraz zmniejsza tzw. przewiew. Generalnie w polarze jest cieplej. Jeszcze nie wiem jak sprawdza się w górskim terenie, ale znając produkty Małachowskiego nie będę się czuł rozczarowany.

Bluza jest przeznaczona do noszenia w zróżnicowanym terenie górskim, gdzie sprawdza się doskonale w szerokim zakresie temperatur, jako środkowa i wierzchnia warstwa odzieży. Wykonana jest z flisu POLARTEC? THERMALPRO? . Dzięki wbudowanemu stelażowi zachowuje niezmienną formę. Ściągacze w mankietach są uszyte z lycry przez co szybciej wysychają. Bluza posiada wymodelowaną stójkę, kieszenie dostępne podczas noszenia plecaka oraz krój rękawów w formie "skrzydła anioła".

2012-03-22 Linołażenie

czwartek, 22 marca 2012 08:00 FrytkaPunk


W tym tygodniu udało mi się dwa razy pomęczyć na linie w celu poprawy lub utrzymania kondycji, która za dobra nie jest.

Raz z Sebastianem znalazło się czasu, chrei i sił na zrobienie 200 metrów. Dzisiaj z rana, przed pracą z Robertem zrobiliśmy po 100 metrów. Szkoda, że nie mogę tak się wpiąć i zrobić za jednym zamachem np. 500 metrów. To by było już coś.  A tak szarpie się człowiek i zrobi 100 lub 200. Ale lepszy rydz niż nic.

Koledzy Włosi w święta idą na -1200. Zazdroszczę im. Ale może jak fortuna dopisze to i mnie się uda jeszcze przed wakacjami razem z nimi tak głęboko zejść. I to na kilka dni. Jak tak człowiek posiedzi tam na dole, z własnego wyboru, trochę pomarznie to później docenia słoneczko. Och, docenia. Ale tam na dole też jest świetnie. To jest całkowicie inny świat. Kto tam nie był, ten nie zrozumie mojej nim fascynacji i nie zrozumie dlaczego tak się masochistycznie męczę na ściance i na wyjazdach. A to wszystko dla mojej przyjemności.

Millet Baroud II 10,5

czwartek, 26 kwietnia 2012 07:45 FrytkaPunk


Dotarła do mnie paczka.

Wśród kilku rzeczy znalazła się lina. Czarna jak węgiel. Lina Baroud II firmy Millet o średnicy 10,5 mm. Lina ładnie się prezentuje. Niestety nie należy do lekkich. Zważyłem całe 100 metrów na bardzo dokładnej wadze. Masa 100 metrów to 6,6  kg. Na stronie producenta jest napisane, że 1 metr waży 74,4 g. Coś się nie zgadza, mam jednak nadzieję, że nie kupiłem podróbki.

 

 Inne dane dotyczące liny:

  • siła graniczna: 532 daN.
  • wydłużenie: 2,9 %.
  • posuw oplotu: 6 mm.
  • wytrzymałość na rozerwanie: 3265 daN.
  • lina statyczna.

Lina jest dedykowana dla speleologów.  W porównaniu do liny Bael Spelenium Unicore 8,5 mm ta jest cięższa, więcej zajmuje miejsca. Ale koledzy mniej chyba będą psioczyć na nią gdy rozwieszę jak np. w Studni Taty. Ostatnio nie chcieli zjechać 80 metrów na linie 8 milimetrowej. Ta nie powinna się za bardzo rozciągać w ich oczach. Osobiście miałem już przyjemność poruszać się na tej linie w Jaskini Wysokiej.
Linę generalnie linę kupiłem na prezent. Może jednak zostanie przy mnie i będzie możliwość jej przetestowania w praktyce. Podsumowując jednak jestem orędownikiem korzystania z cieńszych lin, mniej ważą i mniej miejsca zajmują w worze, a przecież o odlekczaniu należy myśleć. Bo mniej lin, więcej miejsca na jedzenie:)

Linołażenie

piątek, 16 marca 2012 10:53 FrytkaPunk


Góry i jaskinie wymagają nie tylko sprzętu, wiedzy.

Wymagają również przygotowania własnego organizmu do wysiłku, do sprostania wyzwaniom tym przewidywalnym oraz nieprzewidywalnym. Doszedłem już dawno do wniosku, że im więcej się zmęczę fizycznie przygotowując się do grotołażenia, tym lżej mi będzie w jaskini. Przypominam sobie, jak to na kursie musiałem wyjść po linach 150 metrów do góry. To była delikatnie mówiąc często rzeźnia. Traciłem sporo sił na motanie się ze sprzętem i linami, których (sił) i tak miałem z racji chorób niewiele. Teraz jest inaczej. Pomimo, że kolejna choroba mnie dopadła, to jakoś sobie radzę. Już dwa razy udało mi się zejść w jaskini poniżej 1000 metrów. Powrót na powierzchnie z worem pełnym sprzętu trwał odpowiednio 13 i 11 godzin. Jak dla mnie to są to czasy dobre. Efekt ten uzyskałem ćwicząc regularnie, w miarę posiadanego czasu, tzw. małpowanie. Mamy 100 metrów liny. Przewieszamy ją przez dwa punkty przy suficie (stropie). Po jednej linie się wchodzi na sprzęcie do góry. Osoba asekurująca przez rolkę opuszcza po osiągnieciu sufitu małpującego. I tak do końca liny. Jak zrobię sobie w ten sposób prawie 200 metrów liny, to czuję się lepiej i wiem, że w jaskini będzie lżej. Prawda, że tych dwóch środowisk nie można porównywać. Na ściance nie mam kombinezonu na sobie, nie mam dodatkowego sprzętu, wora, nie ma takiej wilgoci w powietrzu, ale wypracowanie nawet w taki sposób własnej techniki wchodzenia przynosi w konsekwencji spodziewane rezultaty. W moim przypadku 1000 metrów liny do góry już mnie nie przeraża.

P.S.
Dzisiaj rano z Robertem znowu Linołaziliśmy

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.