^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2020-kwiecień Dwa razy norka beskidzka

 

202004beskidy01

Coronacośtam daje popalić. Jednym mniej, drugim mocniej. Takie czasy, że do jaskini pójść nie można. Ba, nawet do lasu wyjść nie można, bo nie można, tak powiedziała władza, łamiąc konstytucję. Miałem w dupie ich zakazy i poszedłem w góry. Spotkałem trochę ludzi, którzy tak jak w dupie mieli tą władzę i ich 202004beskidy18poronione pomysły. W górach się można zarazić, a nie w działających fabrykach. Na takie pomysły, to tylko oni potrafią wpaść.

Nosiło mnie trochę, znalazłem wyjście. Będę jeździł na rowerze do pracy. 14 kilometrów w jedną stronę, trochę jest tego do przejechania, połączę przyjemne z pożytecznym i z czymś tam jeszcze. I jak pomyślałem tak też zrobiłem. Pogoda sprzyjała jeździe i było dobrze, oprócz jednej może i krótkiej chwili, gdy ciupiąc ostro z góry, gdy naszła mnie potrzeba gwałtownego hamowania by nie wbić się w samochód szczeliną mi linka od hamulca... Ciepło było, ale szczęście dopisało.

Gdy już miesiąc w jaskini nie będąc namówiłem Prymulę, że może do jakiejś norki beskidzkiej pójdziemy? I poszliśmy. Była Dująca ze swoimi korytarzami. Dużo by można napisać, co mi Przymula chciał pokazać po drodze, a to jakiś kamień, a to otwór inne jaskini, a to jakiś słupek, jakieś resztki kurhanów. I nic mu się nie udało. Całe szczęście, że wiem gdzie jest Dująca bo tego dnia i tam byśmy nie trafili...

Ciągnęło mnie w Tatry. Ale są zamknięte. Może pójść w nocy, to mnie nie złapią. Trasę się zna, bez światłą pójdę. Nie pierwszy raz na nielegalu. A jednak nie poszedłem. Bo może tym razem szczęście by mnie opuściło, coś by się stało w jaskini, po pomoc trzeba by było dzwonić i by mnie zjedli.

Pozostały Beskidy. I znowu poszliśmy z Prymulą do norki. Tym razem gdzieś na zboczu Skrzycznego. Tam w norce żadnej nie byłem. Szliśmy i szliśmy. W końcu otwór jest przed nami. Weszliśmy do środka. Jakieś zdjęcie udało się zrobić. Jurek coś tam wpisał do kolejnej księgi. Zapytałem się go czy mnie wpisał jak trzeba, czy wpisał FrytkaPunk? Odpowiedział, że nie. I wtedy była ta chwila, gdy rzeknąć do Jurka można było: Jurek, minimum inteligencji. Mojej radości nie było końca.

A gdy wyszliśmy na powierzchnię nastąpiła w końcu ta chwila. Wdziałem na siebie koszulkę. Którą otrzymałem już kilka lat temu. Na specjalną okazję. Gdybym sam ją projektował to pierwsze słowo zamieniłbym na Chromolę, bo bardziej mi bliskie jest to słowo, ale i tak jest dobrze. Choć jaskinie są dla mnie bardzo ważne, to są „sprawy” ważniejsze. Ale dziękuję Przyjacielu za tą koszulkę. Szczególnie jest mi za nią bardzo miło, że jest ona od Ciebie. Wiem ile pewnie trudu Ciebie ona kosztowała, bo też tego pierwszego słowa nie używasz.

202004beskidy14

 

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.