^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2020-06-06 Wielka Litworowa, Biwak, Partie Szwajcarskie, Partie Zakopiańskie

20200606litworowa31

2020-06-06 Wielka Litworowa, Biwak, Partie Szwajcarskie, Partie Zakopiańskie Agnieszka, Chomik

Ho, ho, ho. Udało się. Po dwóch tygodniach znowu w jaskini. Co prawda nie będzie to opowieść o wielkiej akcji. O superbohaterach, to zwyżce taternictwa jaskiniowego. Będzie to w rzeczywistości krótka notka jak w trójkę pokręciliśmy się trochę po Wielkiej Litworowej i tyle. O sukcesach można w innym miejscach Internetu poczytać. Tu jedynie o dyrdymałach Dziadka, podwójnego pragnę przypomnieć.

Wyszliśmy przy ładnej pogodzie z samochodu, po godzinie 7 lub nawet później. Agnieszka, Chomik i ja. W Tatrach ruch osobowy w miarę widoczny. Idziemy jak zwykle, Kiry, Przysłop Miętusi, Skoruśniak, Kobylarz, grzbiet (tu się kończy moja wiedza na temat części Tatr). Po drodze wyprzedzamy turystów. Idę bardzo na lekko. Za bardzo. Nie mam nawet sprzętu do gotowania. Chomik patrzy się z tego powodu na mnie krzywo. Ale nie zabija mnie wzrokiem, więc idę dalej (tak to jest gdy z Dziadkiem dokładnie się nie umawia). Mijam dużo turystów idących w tym samym kierunku. Jacy oni eleganccy. Sprzęt taki i owaki, kolorowy jak z żurnala mody. Śmigam koło nich w gumowcach i potarganych gaciach. Odbijamy na naszą ścieżkę i już jesteśmy przy otworze. Chomik coś cały czas przebąkuje, że tak ładnie, słonecznie, po co wchodzić do dziury (dla siejących defetyzm- kara: brumbarura). Jak czas pokaże choćby po to aby zmoknąć w środku.

20200606litworowa24

Chomiczek ładnie zaporęczował złotówkę i zjeżdżam. Jakoś dalej udaje mi się wieszać sznurki. Przed płatowcem podejmujemy, nieudaną, wyprzedzam fakty próbę wejścia w Partie Szwajcarskie. Bez szczegółowego planu błądzenie nie przyniosło efektu. Zresztą chęci na dłuższe błądzenie nie było w zespole. Poszliśmy niżej, na biwak. W Sali pod płatowcem Chomiczek wyjął swój telefon i fotografował przy naszym czynnym rozświetlaniu ciemności. Weszliśmy jeszcze trochę niżej, w Partie Zakopiańskie, aby moim towarzysze mogli wyskoczyć na I miejsce przed Prymulę w tabeli: najniższe osiągnięte miejsce w jaskini w 2020 roku. Dalej nie miałem ochoty iść. Lało się jak z cebra. Wystarczyło mi zmoknięcie na I pięćdziesiątce, nie miałem zamiaru nurzać się w wodzie. Moi młodzi towarzysze również bez użycia wody ostygli w planach dalszego zagłębianie się w ziemi.

Rozpoczęliśmy odwrót. Bawiłem się w zwijanie sznurków. Nawet w miarę mi to szło. Gdy wyszedłem na powierzchnię dalej pięknie i słonecznie było. Aż do końca dnia. Zapraszam do obejrzenia zdjęć autorstwa moich współtowarzyszy.

 

 

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.