^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2020-07-24-25 W Beskidzie Żywieckim

Trochę od końca.

Sobota, średnie popołudnie. Idę po chodniku w centrum Ujsoł. Na plecach nieodłączny duży plecak, z przytroczonym namiotem. Idę, to może zbyt górnolotnie powiedziane. Stąpam z delikatnym trudem. Stopy mnie bolą. Mam na nogach nowe buty. I są skutki uboczne. Przyjmijmy, że idę. Po prawej stronie drogi, w kierunku w którym się przemieszczam, kilkanaście metrów przede mną zatrzymuje się samochód na rejestracji zaczynającej się PTU... Zatrzymał się, nie wiem dlaczego. Ma włączone światła awaryjne. Gdy jestem na jego wysokości, kierowca, Pani, ładna, młoda, o blond włosach pyta się czy może mnie podwieźć? Dwusekundowa konsternacja. Czy Ona mówi do mnie w po polsku? Jestem w Polsce? Czy ja śnię? Taki ludzki odruch, tak naturalny w świecie, ale w Polsce? W tym katolickim kraju, mając świeżo w pamięci kampanię nienawiści, pogardy dla innych. Dziękuję bardzo za uprzejmość, dodając, że samochód mam zaparkowany niedaleko. Taka szkoda, że do samochodu było niedaleko, a ja jak zwykle nie potrafiłem improwizować.

20200724beskid1

Cofamy wskazówki zegara, jest piątek, jadę samochodem w góry na dwa dni, aby się rozruszać przed wyjazdem do głębokiej jaskini. Z tym rozruszaniem to trochę kręcę. W czwartek byłem na kilka godzin w Beskidzie Małym po pracy na spacerze, a we wtorek było lino łażenie, 4 x po 70 metrów, z czego ostatnia lina 70 to była porażka. Głodny byłem i się męczyłem.

20200724beskid2

Jadę, zaraz po pracy i słoneczną pogodę zostawiam za sobą. W Ujsołach już leje. Czekam w samochodzie 1,5 godziny, aby się to największe coś wylało. Walka z samym sobą. A może pozostać tu gdzieś na dole i dopiero jutro ruszyć? Wyruszam dzisiaj. Pada. 20 minut później ja padam z głodu. Do teraz nie mogę zrozumieć, czemu jedzenia nie odgrzałem w pracy w mikrofali. Teraz nie mam sił. Wyjmuję paluszki Lajkonik, zagryzając je wlokę się do góry. Pić się chce, ale plecaka nie chce się ściągać. Idę. Jest w końcu jakaś polanka, rozbijam namiot i dopiero mogę coś zjeść.

20200724beskid3

Rano słońce. Wszystko pięknie się suszy. Idę jeszcze chwilę na południe, ale pogoda znowu się psuje. Grzmi, i to nie ja jestem źródłem dźwięków. Zawracam. Powoli schodzę. Ciąg dalszy na początku artykułu.

20200724beskid4

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.