^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2020-09-27 Dwa dni w Czarnej

Koniec września. Nie miałem pomysłu na wyjście od jaskini i skorzystałem z zaproszenia Jurka, aby udać się do Czarnej na dwa dni. Miał to być wypad lajtowy, lekki i tak też go potraktowałem.

Gdy dotarliśmy od strony Progu Latających Want  pod Brązowy Próg, na którym nie wisiała lina, uznałem, że mam to w nosie i nie zamierzam się wspinać, szczególnie w tym cholernym deszczu. Jurek się zawziął i wspiął. Coś tam narzekał na moją asekurację, ale nie było tak źle, przeżył. Poszliśmy jeszcze na spacer do Partii Wawelskich, gdzieś tam na samą górę. Jakoś nie ciągnie mnie nigdy w tą cześć jaskini, w sumie nie wiem dlaczego, niby ją znam, ale jakby przyszło co do czego, to nie wiem czy bym trafił na samą górę bez błądzenia.

20200927czarna05

Wróciliśmy do korytarza Żyrafowego i tam popasaliśmy do następnego dnia. Jak to często bywa, czy to za sprawą samej jaskini, czy to moich zmysłów, kilkukrotnie dałem się zwieść złudzeniu, że dochodzą do nas zapowiadani koledzy. Ale nie doszli, ich strata, nasz zysk.

Rano spokojnie, dalej na tzw. lajcie wyszliśmy na powierzchnię, na Polanie Upłaz, w ciepłych promieniach słońca popasaliśmy trochę, ja ładowałem bezczelnie, bez krępacji witaminę D3, tak potrzebną dla życia. Później powlekliśmy się spokojnie do samochodu i udaliśmy się do domu.

I tu mógłby być koniec. Wieczorem przyszedł ból, w lewej piersi, brak możliwości nabrania powietrza. Jak to zwykle, ja zignorowałem sprawę. Boli bo musi boleć. Jutro przejdzie pomyślałem jak zwykle. Jutro, następnego dnia ból nie ustępował. Lewa strona, to coś tam pod żebrami z góry na dół bolało. Dotknąć się nie dało. We wtorek w końcu zgłosiłem się do lekarza. Zostałem nawet przyjęty. Na telefon tego problemu nie udało się rozwiązać. I wyszło, że dostałem skurczu i jakąś tam maść. I koniec. I tak przez dwa tygodnie nic nie mogłem zrobić. Oddychanie to była trudna sztuka.

A później przyjechały w Beskidy wnuczęta. Piękne dwa weekendy i pięć dni pomiędzy nimi. Kochane Szkraby, Amelia i Staś. Dziadek się cieszył. A później nadszedł 22 październik, kiedy bandyci wypowiedzieli wojnę Kobietom. Stanąłem po ich stronie i nie było czasu na jaskinie, bo są sprawy ważniejsze, aż dopiero 7 listopada mogłem wejść pod ziemię, ale to już temat na inny artykuł.

 

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.