^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2021-04-17-18 Beskid Żywiecki

Miałem do wyboru: Tatry, jaskinia Czarna lub pójść gdzieś w góry. Wybrałem drugi wariant. Gdzieś w Rajczy rano w sobotę pozostawiłem samochód i poszedłem przed siebie. Czerwonym szlakiem w kierunku Wielkiej Rycerzowej. Na początku było fajnie. Brak śniegu sprzyjał szybszemu stawianiu kolejnych kroków. Niestety z każdym metrem zdobywanej wysokości białego gówna przybywało. W końcu ustatkował się poziom tego czegoś gdzieś w okolicach połowy mojej łydki. I tak sobie szedłem sam. Niestety nie było słonecznie, było wręcz odwrotnie, pochmurno. Chwilami nawet padał śnieg, jakby go było mało na ziemi. I tak sobie szedłem sam, aż poczułem się głodny. Przykucnąłem przy jakiejś szopce, rozpaliłem palnik i zjadłem śniadanie z herbatą.20210418beskidzywieck1

Niedaleko polany przy schronisku na Wielkiej Litworowej spotkałem w sumie pięcioro ludzi. W schronisku zjadłem małe co nieco, podsuszyłem się i ruszyłem dalej. Przyjąłem kierunek na Przegibek. Szło mi się dobrze po nielicznych śladach. W pewnym momencie miałem odbić w lewo a ślady z uporem maniaka prowadziły na dół. Wróciłem się, odnalazłem szlak, nieprzetarty, niestety. Tu białego gówna było dużo. Stanowczo za dużo. A ochraniacze były, ale w plecaku. I tak mi się mokro zaczęło robić, spodnie zmieniły kolor, wspaniałe nieprzemakalne gumowce zaczęły mokre się od środka robić. Gdy któryś raz wpadłem po pas w śnieg, postanowiłem rozbić namiot. Wydeptałem jakąś platformę, w miarę równą i rozbiłem mojego Marabuta Baltoro. W środku było wygodnie. Po posiłku położyłem się spać.

W nocy było zimno, od dołu. Materac samopompujący jakoś nie dawał rady. Co miałem wolnego wrzuciłem pod siebie i w końcu zasnąłem.

Poranek niedzielny był pochmurny. Teraz odziany w spodnie przeciwśnieżne maszerowałem raźno, jak na dziadka przystało. Na Przegibku napiłem się herbaty i przyjąłem kierunek powrotny do Rajczy szlakiem niebieskim przez Praszywkę. Szlak w większości był nieprzetarty. Ale gdy zaczęło słońce świecić zrobiło się bardzo przyjemnie. I tak sobie szedłem. Niestety kawałek drogi, kilka kilometrów musiałem przejść po asfalcie. Tak dla urozmaicenia spaceru, z góry wiedząc, że to bezcelowe podszedłem na przystanek autobusowy. Tak jak się spodziewałem, w niedziele nic nie jeździ. Ani jeden autobus. Od sześciu lat Polcy i Polacy nie mają możliwości korzystania w niedziele z komunikacji autobusowej. A tak miało być lepiej. Jest lepiej ale dla swoich.

 

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.