^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2021-05-29 Porażka grotołażenia

O tym wyjeździe do tatrzańskiej jaskini to nawet nie wiem czy warto pisać. Niby wejście do jaskini miało miejsce, ale nie do tej co planowałem, i czas pobytu w jaskini nie był imponujący. Wystarczy chyba wiadomość, że w domu po godzinie 14 w sobotę byłem.

Ruszyłem nawet trochę wcześniej, aby o godzinie 7 być gotowym do wyjścia. Niby spałem 8 godzin, po 19 w piątek położyłem się spać. Jednak gdzieś po drodze sen zaczął mnie morzyć. Położyłem się na chwilę, na parkingu, która mi się do dwudziestu minut przeciągnęła. Efekt, spóźniłem się do Kir i koleżanka na mnie czekała, a gdzie czas na odgrzanie posiłku. Przez całą drogę padał deszcz, pojawiła się nawet mgła.

Już w samochodzie na parkingu patrząc na lejący się z nieba deszcz postanowiliśmy zrezygnować z próby dojścia do Pod Wantą. Wybraliśmy na każda okazję dobrą Jaskinię Czarną. Zmieniłem zezwolenie na stronie TPN i ruszyliśmy. Narzuciłem na siebie pałatkę. Góra mojego ubrania była sucha, ale niestety od kolan w dół zmokłem. Koleżanka na początku zapewniała, że wszystko jest ok., ale przed odbiciem do Zimnej już jej kurtka przeciekała. Ja też byłem mokry. Jakoś tak już mi się nie chciało przebierać się na deszczu pod Czarną, składać linę na pół i tak dalej. Jakoś tak nakierowałem rozmowę na wizję nieprzebierania się na deszczu, że tu jest nawet przebieralnia dla nas i tak doszliśmy do przebieralni przed Jaskinią Zimną.

Minęło kilka lat, a stolarki dalej nie zamontowali, ławek i wieszaków nie ma. Wiatr hula w środku. Ale nie leje na głowę i kark. Z tego się należy cieszyć. Wiedziałem, że daleko w jaskini nie zajdziemy, co najwyżej do ponoru, tak więc i uprzęży nie zakładaliśmy. No i poszliśmy tam i z powrotem. Ale przy pierwszym błotku woda nas zatrzymała, sporo metrów przed ponorem.

Koleżance chyba wody było mało więc weszła do niej i poszła jeszcze kawałek dalej. Ja jakoś nie odczuwałem potrzeby zanurzania się w wodzie. No, może dziesięć lat temu tak bym postąpił, ale teraz jestem Dziadek i pewien poziom należy trzymać (z przymrużeniem oka).

No i co więcej napisać? Jak wyszliśmy to deszcz dalej padał. Pada, bo musi. Czy zostałem zaskoczony deszczem od rana? Oczywiście, bo jak zwykle nie patrzę na prognozę pogody i nigdy nie wiem jak będzie jutro. Bo gdybym patrzył na pogodę i na jej podstawie planował życie, to zamiast kilkuset wyjść do jaskiń może miałbym sto.

P.S
Koleżanka nie ma ze mną lekko. Na cztery wyjścia razem to:
1. Zamiast do Dziadka spacer z Dziadkiem do Suchego Biwaku.
2. Zamiast Sali Akt w Tehubach było coś w pobliżu.
3. Zamiast Sali Wesołej Warszawki był jakiś komin i ciasnoty.
4. Zamiast Pod Wantą spacer do ponoru w Zimnej, czyli nawet brak wejścia do planowanej jaskini.

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.