^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2021-06-05 Grotołażenie

Po artykułach na temat Zjednoczonej Prawicy i syfowi, który nam dawkują może coś na chwilę milszego.


20210605litworowa02

Rano podjechałem po Jurka. Dalej ruszyliśmy razem jego samochodem. W trakcie jazdy i podejścia do jaskini było gorąco, a właściwie dyskusja była gorąca. Przyznam się szczerze, że wyrwało mi się nie jedno słowo uznawane za wulgarne. Ale jak rozmowa schodzi na tematy polityczne i gdy pomyślę o wspaniałej inaczej Zjednoczonej Prawicy to jak nie przeklnąć.

20210605litworowa01 

Jurek zaproponował, że zaparkujemy w Dolinie Małej Łąki pomimo moich sugestii, że w Kirach jest taniej. A co tam 5 złotych mówi drożej, nie ma sensu chodzić kilkaset metrów dłużej z Kościeliskiej. Gdy zapłaciliśmy nie o 5 złotych więcej tylko o 15 więcej, Jurek zmienił zdanie, więcej tam u tych zdzierców nie parkujemy.

Wyszliśmy gdzieś przed godziną 8 z auta. Musiałem coś zjeść na ciepło. Niestety, powyżej Kobylarza po posiłku nie było śladu. I śladu turystów trudno było znaleźć. Kolejny weekend w Tatrach a ludzi jak na lekarstwo. W sumie to ja nie narzekam, zwierzęta pewnie też. Kilka razy deszcz nas próbował przestraszyć, złamać. Do otworu jaskini udało nam się dotrzeć bez wspomagania strojem przeciwdeszczowym.

Weszliśmy do jaskini, a właściwie zjechaliśmy po kolejnym odlekczonym przez Jurka elemencie, czyli po sznurówce. Toto było takie cienkie, że chyba jeszcze po czymś takim nie zjeżdżałem. Ale udało się nie przyziemić na dnie studni jak Tupolew wiadomo gdzie. Jurek poręczował. W miarę szybko dotarliśmy do biwaku. Trochę przymusiłem Jurka, idziemy do Studni Bociana. Kiedyś byłem przy niej, ale nie miałem liny aby zjechać. Tym razem miałem zamiar zjechać na dół, przytachałem linę i trzy plakietki. Jurek wskazał jakąś dziurę w ścianie i powiedział to tu. Mnie się wydawało, że to nie to, ale ze znawcą Wielkiej Litworowej nie będę się kłócił. Wykorzystując Jurka jako stały punkt wspiąłem się by znaleźć nie to co trzeba, różowo było. Kolejna dziura w ścianie i mówię, to jest to. Ponownie wszedłem na Jurka  i wspiąłem się. Przymocowałem do ściany plakietki i zjechałem. Trochę lina tarła. Na Studnię Bociana potrzebne są 4 (cztery) plakietki. Studnia jest duża, ładna, ale dalej chyba nic nie ma. Odbiliśmy się od dna i poszliśmy do góry.

Na powierzchni przywitała mnie burza, grad i deszcz. Narzuciłem na siebie pelerynę i postanowiłem w kombinezonie schodzić. Jurek podobnie, tyle, że on miał parasol. Po chwili burza poszła walić w symbol zniewolenia na Giewoncie, a nad nami zaświeciło słońce. Przebraliśmy się i poszliśmy dalej. Po drodze deszcz nas kilkukrotnie straszył, a dwieście metrów przed końcem doliny lunęło. Ale byłem przygotowany na to, peleryna była pod ręką.

 

Sprawozdanie Jurka.

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.