^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2014-09-07 Beskid Śląski

wtorek, 09 września 2014 07:35 FrytkaPunk


Na potencjalne tzw. zakwasy najlepszy jest ruch.

Pomyślałem i zrealizowałem. Po obiedzie w niedzielę, na krótki spacer udałem się w najbliższy mi Beskid Śląski, czyli pętlę Wapienica, Szyndzielnia, Błatnia, Wapienica. Trochę się zmęczyłem na podejściu, bo czas upływał na rozmowie, a gadanie pod górę mi nie służy. Na całe szczęście lekki plecak niosłem na plecach a nie ciężki wór. Na Szyndzielni tzw. stonki, czyli ludzi podobnych do nas było wielu. Frytki w schronisku nie były najlepsze, ale wymagania tasiemca zaspokoiły. Na czarnym szlaku łącznikowym już spokój. Ludzi nie ma. Koło Trzech Kopców jeszcze jedna grupa i później nikogo na szlaku. Na Błatniej również.

Zachodzące słońce jak zwykle kolorowało przepięknie świat. Jak zwykle moje zdjęcia tego nie oddają, ale proszę mi wierzyć bardzo ładnie było. Herbata na Błatniej i zbieramy się na dół. Noc nadeszła szybko. Ciemno się zrobiło. Las dotychczas tak miły i przyjazny w ciemności zaczął nabierać tajemniczego i chwilami strasznego charakteru. Blask księżyca niewiele dawał światła i bardzo słabo rozpraszam mrok nocy. W tym świetle wywrócone pnie drzew wydawały się straszliwymi potworami czyhającymi na nasze zagubione ciała i może dusze. Czołówek mam kilka, ale akurat zostały w domu. I w tej prawie ciemności brnęliśmy do Wapienicy. Udało się dojść bez uszkodzenia kończyn dolnych.
Zapobieganie zakwasom zadziałało. Nic mnie nie boli.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.