^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2014-10-19 Na SIP

wtorek, 21 października 2014 07:40 FrytkaPunk


Jest na terenie naszego południowego sąsiada, na Słowacji małe pasmo górskie zwane Szypską Fatrą o całkowitej długości liczonej w nielicznych kilometrach z najwyższym szczytem o nazwie Šíp.

 

Nie zsyp tylko Šíp. Najwyższy szczyt osiąga wysokość 1169 m.n.p.m. Według czegoś tam, według podziału (i tu takie bardzo mądre słowo) geomorfologicznego należy obecnie do Wielkie Fatry, w wzdłuż rzeki Wah, po polsku Wag.

Można tam dojechać środkami masowej komunikacji ale dopiero po przekroczeniu granicy. Bo w przeciwieństwie do Polski, gdzie nic się nie opłaca, nikogo to nie interesuje, na terenie Słowacji autobusy, pociągi pasażerskie jeżdżą również w niedzielę i to dość często. Można dojechać również samochodem osobowym. Można np. zostać zabranym z parkingu przed Ratuszem i jechać przez Żywiec, Korbielów, Namestovo, Oravsky Podzamok, Dolny Kubin, aż do Stankovany gdzie koło cmentarza można pozostawić samochód. Stamtąd zainteresowane turystyką pieszą osoby np. w liczbie pięć w tym jedno dziecko mogą udać się w górę za żółtym szlakiem szeroką drogą szutrowaną. W pewnym momencie brak oznakowania może wprawić w zakłopotanie nawet przewodnika stada z firmową blachą na piersi. Należy wówczas skręcić w prawo. A droga potrafi doprowadzić do dużej polany z przełęczą o znanej nazwie Zaskovske Sedlo na wysokości 790m.n.p.m. Na polanie osoby o zbyt dużej energii mogą hasać do woli ale uważać należy na dwa leje krasowe. Spod słupka z informacją dalej żółtym szlakiem można ruszyć w lewo by chwilami raz idąc grzbietem lub chwilami idąc zboczem góry wyjść w końcu na szczyt Šíp. Po drodze, po lewej stronie uważny piechur dostrzeże kilka ładnych skał wapiennych na które można się wspiąć. Droga w większości wiedzie lasem bukowym, który w czas jesieni potrafi usłać ją (drogę) pięknymi liści, które przesuwane nogami wędrujących umilają swym szelestem im (wędrującym)drogę pod górę zagłuszającym tym cisnące się na usta klasyczne pytanie, daleko jeszcze?

Sam szczyt przypomina chwilami kolec, strzałę, stąd też jego nazwa po słowacku. Nie wszystkim wędrującym ładna pogoda dopisuje. Może się zdarzyć, że podobno według norweskich prognoz od 11 ma być pewne słońce, ale warto wcześniej sprawdzić jak z umiejętnościami czytania ze zrozumieniem po norwesku po stronie organizatora wyjazdu. Albowiem zdarzyć się może, że słońce jeśli się pojawi to później lub wcale. I można w trakcie oczekiwania na słońce porządnie zmarznąć. Ale gdy się zdarzy, że słońce przebije się przez chmury wspaniały widok wynagrodzi trudy marszu pod górę, wczesne wstawanie, koszt paliwa, częste przerwy, brak herbaty, tak, brak herbaty, może być często tematem przewodnim. Tak herbata, to wspaniały płyn, którego brak może wprawić w stan marudzenia:) nawet najtwardszych ludzi z dużym poczuciem humoru. I wszystko byłoby ok. Każdy wędrujący może zaakceptować stan, albo brak na stanie herbaty, ale gdy mija krzak z jakąś tam różą, a w tym samym czasie w trosce o stan wyedukowania swego syna młoda matrona mówi mu, że z takich owoców można zrobić herbatę to duch w wędrowcu upada.

Wracając do widoków są ładne. Zdarza się, że przewodnicy z blachą podzielą się swą wiedzą ale jak to bywa nieodpłatnie. Haracz przyjdzie zapłacić, prędzej czy później. I tak z tej wiedzy pozostać może w głowie, że obok są Góry Choczańskie, Wielka i Mała Fatra i coś tam jeszcze. A i najbliżej po drugiej stronie rzeki Wah jest góra o utrwalającej się w głowie nazwie Kopa.

 

 

 

Z Šíp ostrożny turysta może przejść żółtym szlakiem na kolejny szczyt zwany Zadnim Šíp o wysokości 1143 m.n.p.n.m., na którego szczycie jest … oczywiście krzyż, bo cóż mogłoby być innego. Po drodze jest równie dużo występów skalnych, skalnych turni i mnóstwo złomu skalnego, który osobom wyposażonym w aparat wydłuża czas przejścia tym samym odwlekając w nieskończoność dostęp do herbaty. Następnie można udać się szlakiem, równie żółtym w dół do ładnego miejsca o tajemniczej nazwie Podsip, polany skąd otwiera się widok na ładne góry oraz domy góralskie. Stąd można iść dalej żółtym szlakiem do jego końca, lub nieoznakowaną ścieżką (naprawdę oznakowaną znakiem C) dojść do pozostawionego przy cmentarzu prywatnego środka transportu. Drogę umila prawie nie kończący się stukot kół taboru kolejowego, ryk silników mechanicznych potworów na drodze asfaltowej czy odwieczne pytanie, daleko jeszcze?

Daleko nigdy nie jest gdy się szybko przebiera nogami, przy założeniu, że w słusznym kierunku. Słuszny kierunek wyznaczają podróżnym, globtroterom dwa krzyże, jeden na Zadnim Šíp a drugi na wieży kościoła. Pomiędzy nimi gdzieś w okolicach 75 stopni położony jest cmentarz, który jest upragnionym miejscem spoczynku dla obolałych nóg. I proszę pamiętać, że nie ważne jaką drogą się pójdzie, na cmentarz zawsze się trafi.

 

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.