^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2015-06-06 Grotołażenie w Wielkiej Litworowej

sobota, 20 czerwca 2015 07:10 FrytkaPunk


Miałem jechać sam ale udało mi się namówić Jurka.

On namówił kolejne osoby i zebrała się nas piątka. Zbiórka przy Ratuszu. Krzysiek prowadzi, mogę się relaksować. W Tatrach wita nas piękna, słoneczna pogoda. Ruszamy. Zaczyna się robić ciepło. W Kobylarzu wieje silny wiatr. Jest przyjemnie. Tylko czemu wszyscy mnie wyprzedzają? Nogi już nie te. Nie niosą jak kiedyś. Brak kontaktu z rowerem jest widoczny, bardzo odczuwalny.

Wchodzimy do jaskini po kolei. Ja ostatni. Ale na drugiej pięćdziesiątce mam iść pierwszy. Na dole mam przelecieć studnię i wejść w partie za II pięćdziesiątką. Za drugim podejściem wylądowałem na przeciwległej ścianie studni. Po chwili reszta zespołu w osobach: Jurka, Krzyśka i Zbyszka wylądowała koło mnie. Wchodzimy w takie ciaśniejsze miejsca, meandry. Poznaję kolejny nowy kawałek, Partie Waldiego. Zjeżdżamy do biwaku. Wracamy ta samą drogą z myślą wejścia do Partii Bielskich. Jednak został wybrany gremialnie wariant inny, wracamy do otworu. Ruszyłem pierwszy, bo gdzieś tam czekał na mnie bigos. Doszedłem do niego i zacząłem gotować. Słyszałem głosy w oddali kolegów szukających drogi. I nagle padły słowa: idźcie za bigosem (zapachem). Koledzy w czasie gdy jadłem przechodzili po linie i zdobywali II pięćdziesiątkę. W oczekiwaniu na swoją kolej zmarzłem. W końcu i ja rozpocząłem odwrót. Wycofywałem się na podwójnej linie. Gdzieś w połowie studni lina się skończyła. Zaczął się swobodny lot. Ściana się zbliżała szybko. Przywaliłem. I zacząłem gonić kolegów. Dopiero na następnej pięćdziesiątce się rozgrzałem. Jeszcze kilka lin i studnia zlotowa. W połowie gorąco, trudno wytrzymać. Na powierzchni tzw. patelnia. Słońce grzało niemiłosiernie. Powrót był męczący, obolałe, słabe nogi, woda ciągle się kończyła. Ale nie było źle. Są pomysły na kolejne wyjazdy i oby tak dalej.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.