^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2015-08-29 Śnieżna Studnia

sobota, 11 czerwca 2016 00:11 FrytkaPunk


Zostałem zaproszony przez kolegów z ST aby przejść się do mało mi znanej jaskini, Śnieżnej Studni.

Wyprzedzając obawy informuję, że wyjście było legalne i z tego powodu nie mogę być ścigany przez przyszłych rządzących za to, że jakoby wystąpiłem przeciw prawu i sprawiedliwości. Tym razem nic mi nie zrobicie.

Po drodze przesiadłem się do samochodu Sławka a w okolicy wejścia do Doliny Małej Łąki spotkaliśmy się z Filipem. Po zdawkowych dzień dobry, bardzo mi miło, jak się masz, a pies cię trącał itd., zostałem zapytany przez Filipa czy mam Ristopa. Na moją negatywną odpowiedź, Filip po zamieszaniu w plecaku przekazał mi worek foliowy z nieznaną mi zawartością. Ristop, śpieszę z wyjaśnieniem to zestaw pierwszej pomocy w nagłych wypadkach w jaskini, to znaczy gdy człowieka przyciśnie to może do niego defekować, wypróżnić się, wysrać itd. Z ustnych informacji dowiedziałem się, że zestaw jest wyposażony przez Tatrzański Park Narodowy na bogato, nie trzeba oszczędzać na papierze a i z potrzebą łatwo trafić. W trakcie przekazywania worka usłyszałem następujący komentarz będący wynikiem wymiany zdań pomiędzy Filipem a Michałem, którą przeprowadzili dzień wcześniej:

- Idziesz z Frytką? – pyta się Michał.
- Tak – odparł Filip.
- To weź Ristopa albo najlepiej dwa, bo Frytka sra – zarekomendował Michał.

Moja sława mnie wyprzedza. Aczkolwiek czy tylko ja odczuwam niekiedy nieokiełznaną potrzebę wypróżnienia w jaskini? Cóż poradzę na to, że liny doskonale wpływają na perystaltykę jelit i czegoś tam jeszcze.

Idziemy Doliną Małej Łąki, później Przechód. Odpoczywamy przy otworze Wielkiej Śnieżnej. Później krótki źleb, trawers w bok i idziemy dalej. Ja właściwie to się wlokę. Słaby jestem. W końcu jest ten otwór. Do jaskini wchodzę jako ostatni. Jest tam po drodze jakiś meander. Ciasno w nim jak cholera, prawie ruszyć się nie mogę. Dopiero z dołu dobiega mnie głos Sławka, nie tędy Frytka droga. Poruszamy się w dół, później jest jakieś wahadło i docieramy do celu. Filip idzie deporęczować jakiś komin, a ja ze Sławkiem staramy się nie zamarznąć. Czekamy długo. W trakcie tego czekania opieramy się do siebie plecami i kołyszemy do przodu i do tyłu. Jest ciepło.

Filip powrócił i wlokę się do góry. Niosę jakieś tam śmieci, czyli przykładam się do eksploracji, he, he, he, (co zostało nawet wzmiankowane w jakimś wydaniu Jaskiń). Wychodzimy szczęśliwie na powierzchnię. Ponownie idziemy Doliną Małej Łąki. W końcu jest samochód. Całe szczęście, padam ze zmęczenia.


 

Artykuł pisany z przerwami 2015-2016

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.