^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2017-04-22 Nie dojść, to żaden wstyd

Przewrotny tytuł, a może dwuznaczny. Ale chciałem aby było trochę śmieszniej. W środku tygodnia w Czechowicach-Dziedzicach spadł śnieg. Hmm, myślę, skoro tu tyle śniegu to dopiero sporo będzie go w Tatrach. Wiec na wszelki wypadek wziąłem ochraniacze.

Wyszedłem z samochodu i widzę, że białego gówna jest bardzo dużo, tu w Kirach, o siódmej rano w sobotę. Za to ludzi nie widać. Idę doliną. Przede mną otwiera się Polana Pisana. Sporo czasu zajął mi wybór, w którym miejscu wbić się zalegający śnieg, aby pójść do jaskini. Zapadam się po pas. Na przebycie polany potrzebuję trochę więcej czasu niż zwykle, pięć razy więcej. Zamiast pięć minut idę dwadzieścia pięć. Ochraniacze się spisały, ale śniegu jest o wiele wyżej niż sądziłem, jestem już cały przemoczony od pasa w dół. Idę do góry. Idę do może za duże słowo, brnę w tym białym gównie. Dwie godziny później już nad źlebem rezygnuję, zawracam. Trzęsę się z zimna, pomimo, że idę pod górę. Przemoczony nie jestem wstanie się ogrzać. Tracę czucie w palcach stóp i rąk. Już na dole dzwonię aby poinformować, że godzina alarmowa nie będzie potrzebna, że nie wejdę do jaskini. Dowiaduję się wtedy, że w Tatrach ogłoszono lawinową 4, coś czego nie było przez całą zimę i dopiero jest na wiosnę. Z czwórką samotnie nie miałem szans. Kolejny raz nie doszedłem:)

P.S.

Kilka godzin po mnie tę samą trasę pokonał kolega Prymula z jednym kursantem. Po moich śladach udało im się wejść do Czarnej.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.