^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2017-06-2-3 Dwudniowe grotołażenie

Minęły dwa tygodnie. Zbliża się sobota. Ale tym razem wyruszam do jaskini w piątek. Jest bardzo ciepło, ale jak wysiadam z samochodu już w cieniu czuję chłód Tatr. Ruszam. Mam trochę tego sprzętu, więc nie ruszam zbyt szybko, bo się nie da. Na szlaku mijam tylko czworo ludzi, schodzą z gór, jest już po dwudziestej. Przy wodzie na końcu Skoruśniaka znajduję torbę a w niej aparat fotograficzny, taki lepszy. Co robić, zastanawiam się. Wyświetlam ostatnie zdjęcie, na nim osoba, która minęła mnie dwadzieścia minut wcześniej. Brać aparat i później szukać ludzi w necie, a może jednak wrócą się po niego? Decyzję pomaga podjąć mi głos Prymuli, gdzieś tam w tle mojej głowy, nie, nie, on waży stanowczo za dużo, Frytka, oni przyjdą po ten aparat. Zostawiam go na ścieżce, wierząc, że go znajdą.

20170603litworka01

Idę dalej. W Kobylarzu towarzyszy mi stado kozic. Idę wraz ze mną do góry. Proszę je, że by nie szły tak na lekko, żeby pomogły i coś poniosły. Tylko się jakoś głupio na mnie popatrzyły.

20170603litworka02

Przy resztkach światła słonecznego dotarłem do otworu jaskini. Robi się zimno. Ale rozgrzewa mnie myśl, o rychłym grotołażeniu. Przebieram się i zaczynam zjazd. Minęły może dwie godziny i jestem na biwaku. Zaczynam się robić śpiący, w końcu jest po północy. Coś jem, popijam ciepłą herbatę i marzę o śpiworze. I zagłębiam się w nim. Zasypiam. W nocy jest mi ciepło. Nie słyszę budzika, śpię o 1,5 dłużej niż planowałem.

20170603litworka03

Szybkie śniadanie i ruszam na dół. Mój plan nie jest wielkie. Mam zamiar pokręcić się przy Maglu. Odwiedzam okolice Bubusiowej Studni, zjeżdżam Maglem a później próbuję znaleźć Studnię Anielki. Ale jest tam trochę ciasno, samemu nie podejmuję się tego, bo jak utknę to nie wiem kiedy mnie znajdą. A w Maglu, na wyjściu pierwszy raz używałem przyrządu nożnego firmy CT jakoś tak Step –A, z blokadą. Super rzecz. Z takim przyrządem Magiel wydaje się nie tak przerażający jak onegdaj bywało.

20170603litworka04

Wracam na biwak. Stołuję się. Jest danie na ciepło, jest herbata. Jest już późno po południu, ruszam do góry. Powyżej drugiej pięćdziesiątki spotykam zespół z Sopotu, który idzie do Magla. Po dobie mam do kogo usta otworzyć. Ruszam dalej. Jeszcze kilka lin i widzę światło słoneczne. Jest ciepło. Paraduję przy otworze w gumowcach i majtach. Widok podobno powalający, tak usłyszałem od świstaków. Ruszam w dół. Znowu nikogo na szlaku oprócz kozik w Kobylarzu. Gdy zrobiło się ciemno dotarłem do samochodu. Szczęśliwy, że bez kłopotów.

20170603litworka05

Gdy mijałem się z grupą z Sopotu to usłyszałem pytanie jak to jest być samotnie w jaskini. Po pierwsze, odpowiedziałęm, że mądre to to nie jest. Po drugie to nie czuję się samotny. Cały czas czuję obecność towarzyszącego mi Strachu, Lęku i Niepewności, żeby nic się nie stało, abym się nie zgubił. I tylko nie wiem czy każde z nich idzie osobno, czy mieszczą się w jednej postaci.

20170603litworka06

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.