^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2017-06-9-11 W Beskidzie Sądeckim

Jak już kilka razy w przeszłości wraz ze znajomymi poszliśmy w góry. Ponieważ nie obowiązuje dyscyplina czasowa, pomni doświadczeń ruszyliśmy sami z domu. Dotarliśmy do Piwnicznej-Zdroju po 22. Po pół godzinie rozbiliśmy namiot na pięknej polanie skąpanej w świetle księżyca, który znajdował się w pełni. Rano pobudkę mieliśmy już po czwartej, słońce przygrzewało niemiłosiernie. Po śniadaniu czekaliśmy na trawie na resztę grupy. Dotarli dość późno, po 11. Razem w licznym gronie, 6 wapniaków, 4 szkodników ruszyliśmy dalej. Po zejściu do Łomnicy-Zdrój oblegaliśmy najbliższy sklep. Smakowały lody. Szlak niebieski wiódł dalej dnem doliny, asfalt zastąpiony został szutrem, a później klasycznym podłożem kamienno-ziemnym. Na uwagę zasługuje umiejscowione na końcu doliny pole biwakowe, ogólnodostępne. Są przyrządy dla dzieci do zabawy, gry edukacyjne, miejsce na ognisko i nawet drewno. Fajne miejsce, polecam. Szlak przebiega przez potok i zaraz za nim jest podejście. Fajne, takie wymagające wysiłku. A później zaczyna się spacer po grzebiecie. Niestety nie mogliśmy się nacieszyć polanami i halami, nadciągająca burza, była zbyt blisko i przekonywująca. Do schroniska na Hali Łabowskiej dotarliśmy przed deszczem.

20170610sadecki1

Schronisku muszę poświęcić kilka słów. Pierwszy mój kontakt datuje się na 1985 lub 86 rok. Czas komuny. Syf. Później w latach dziewięćdziesiątych schronisko słynęło z naleśnika po łabowsku. Schroniskiem zarządzały dziewczyny i było ładnie wewnątrz i smacznie. Ale teraz, w 2017 roku byłem zachwycony. Tak miło dawno nie czułem się w schronisku. Kącik z kanapami i fajną lampą do czytania licznej literatury. Różne gry do zabawy, Piłka, gitara. Na ścianach ładnie pokazany przekrój głównego szlaku beskidzkiego, oraz w innej formie szlaku wchodnio-karpackiego.

Niestety deszcz nie pozwolił nam pobyć na polu, ale i tak było bardzo miło. Po 22 zmuszony byłem jednak wynieść się z schroniska i pójść rozbić namiot gdzieś pod lasem. Nie wiadomo dlaczego dotąd żyjące w symbiozie ze mną wrzodziki na jelitach zaczęły podskakiwać. Noc przeżyłem jednak bez ekscesów, jedynie co jakiś czas budził mnie silny wiatr targający okolicznymi drzewami.

20170610sadecki2

Poranek był pochmurny, jednak gdy w końcu wyszliśmy ze schroniska chmury ustąpiły i było nawet gorąco. Po krótkim spacerze na Halę Pisaną odbiliśmy na Piwniczną –Zdrój. Częściej popasaliśmy niż szliśmy, ale nie było potrzeby aby biec. W Piwnicznej były lody, a w Starym Sączu obiad. Jeszcze tylko kilka godzin jazdy i skończył się krótki wypad w góry.

Jakże odmienny jest wyjazd w góry od wyjazdu do jaskini. Idąc do jaskini góry są tylko dodatkiem, człowiek się śpieszy, szczególnie w jaskini bo jest zimno. Idąc w klasyczne góry jest inaczej. I zauważyłem, że tego mi też brakuje, spokojnego marszu od punktu a do punktu z, z możliwością odpoczynku jak długo się chce.

 

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.