^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2017-06-24 Grotołażenie do nowego dna

Chętnych na tę akcję szukałem. Rozesłałem wici. Kilka osób odpowiedziała pozytywnie. W piątek w wieczorem u Pani Krysi wykrystalizował się następujący skład: dwie GrotoLaski: Kaja i Asia, Sławek oraz dwóch grotołazów: Adam i FrytkaPunk. Wypada wspomnieć, że drugi, zaprzyjaźniony zespół pomógł nieść nam liny, może nie do samego otworu, ale pomogli. Po krótkiej nocy wyruszyliśmy rano. Pogoda dopisywała. Mając problemy jelitowe zdarzało mi się zejść ze szlaku w poszukiwaniu ustronnego miejsca. I z pozycji lidera spadłem na ostatnie miejsce. A reszta grupy zasuwała aby mnie dogonić, nie wiedząc, że czaję się w krzakach. Nawet dzwoniono za mną w obawie, że poszedłem gdzie indziej gdy nie znaleźli mnie tam hen wysoko w górach. Gdyby mi się chciało, to ściągnąłbym ciężki wór i wyjąłbym dzwoniący telefon, by odpowiedzieć, że już mijam Kobylarz. Chciałbym usłyszeć tę konsternację, że przecież mamy iść czerwonym szlakiem a nie niebieskim. Ale do niczego nie doszło, nie chciało mi się ściągać wora.

20170624ptasiastudnia01

20170624ptasiastudnia02

20170624ptasiastudnia03

20170624ptasiastudnia04

 

 

W końcu jesteśmy kilkadziesiąt metrów nad otworem Ptasiej Studni. Przebieramy się. Jest ciepło. Ja opadam z sił. Zapaliły mi się żółte światełka z tendencją na czerwone. Poszedłem po prośbie, Pan-da coś Fryteczce do zjedzenia, Pan-da (bo moje się skończyło, zostało mi tylko na ciepło). No i dostałem kabanosy. Pół siedząc na wpół leżąc myślę, czy mam siły aby iść do jaskini. Próbuję.

20170624ptasiastudnia05

Kilka minut później gdy otulają mnie ściany jaskini, po słabości ani śladu, i jest tak do końca akcji. Może światło słoneczne mi nie służy? Sławek z Adamem poręczują. Mamy problemy z linami, bo długości podane na końcach rozmijają się z rzeczywistymi, na naszą niekorzyść, brakuje metrów. Koledzy jednak jakoś sobie z tym radzą i zjeżdżamy w dół. Stajemy przed zaciskiem klasy Lux. Jako pierwszy próbuję się w niego wbić. Siada mi psychika, po 5 czy 6 próbach, patrzę się na niego i patrzę i wiem, że coś robię nie tak, przecież przechodziłem przez niego kilka razy i nie było problemu. Asia się pyta czy może spróbować. Czy ja mógłbym zabronić? I wciska się w zacisk i przechodzi go bez problemu. Już wiem, za nisko startowałem. Pamiętaj Frytka, to dla Ciebie informacja, wbijaj się w Luxa z samej góry.

20170624ptasiastudnia07

20170624ptasiastudnia08

20170624ptasiastudnia06

Po Luxie przemieszczamy się w dół. Przychodzi taki moment, że nawet mnie dopuścili do prowadzenia. W Kanionie chwilowa konsternacja, ale odnajduję dalszą drogę, strzałka jest duża. Zbliżamy się do końca. Na Marmicie wisi lina. Cieszę się, bo starczy lin na do dna. Później bardziej predysponowani poręczują z punktów naturalnych (bo nie wzięliśmy plakietek, na ostatnie dwie studnie). Zostaje mi do zjazdu Mokra Jedenastka. Wpinając się do liny zastanawiałem się, czemu moi poprzednicy tak krzyczeli. Po trzech metrach wiem. Woda się leje. Wyrywa się inne słowo, ale go nie użyję. Na dodatek jest przepinka przez węzeł. Super. Czuję wodę na ciele. Nie ma to jak dziurawy kombinezon. Na dno schodzę wraz z Adamem. Na dole uprawiamy przyszłą dyscyplinę olimpijską, lanie synchroniczne (nazwa wymyślona przez Adama). He, jest śmiesznie. Ci co tam byli wiedzą, że nie jest to tam czynność prosta.

20170624ptasiastudnia09

Ruszamy do góry. O wodzie na ostatniej linie nie będę dalej pisał. Płynęła. Dochodzę pierwszy do Luxa, przechodzę go i zaraz za nim gotuję. Jestem cały mokry. Telepie się z zimna, że nie muszę dodatkowo mieszać jedzenia w garnku, ręce same mi chodzą. Ale herbata dla innych również jest w menu. Idziemy do góry i idziemy. I jest, resztki światła widzę w otworze. Na powierzchni jest ciepło. Przebieramy się rozmawiając z członkami zespołu z Warszawy. Ruszamy w dół. Ale droga wiedzie pierwsze pod górę. Gdzieś po 1 w nocy jesteśmy na dole. Ale moja droga do domu nie kończy się po dwóch godzinach. Kolejną noc spędzamy u Pani Krysi by dopiero w niedzielny poranek ruszyć do domu.

20170624ptasiastudnia10

 

Kilka spraw do wyjaśnienia.

Asia pochodzi z Radomia i nie znała historii swojego miasta, w jaki sposób zostało zasiedlone. Uzupełniłem jej wiedzę. Otóż z Kielc uciekali ludzi, i zostawali w Radomiu gdy im paliwo w samochodach się skończyło. Młodzi może tego nie rozumieją ale były takie czasy gdy nie tylko paliwo było reglamentowane i nie można było sobie go ot tak kupić.

Może uważny czytelnik zwrócił uwagę na skład zespołu. GrotoLaski, to moje nowe słowo, wydaje mi się, że się z nim wcześniej nie spotkałem, a obejmuje sobą płeć piękną. Kto to grotołaz to wiadomo, to ktoś taki jak ja, co nie ma pojęcia o jaskiniach tylko się po nich Szweda. Jakoś tak Adam się też w tym zbiorze zmieścił. Osobną grupę reprezentował Sławek, który jeśli chodzi o wiedzę o jaskiniach, ich historię, co, kto gdzie i kiedy to bije na głowę nawet IPN, a przecież wiadomo że tam jest wszystko, a jeżeli czegoś nawet nie ma to, to znajdą, dopiszą i będzie jak stare.

 

W artykule wykorzystałem zdjecia Adama, Sławka oraz swoje.

 

 

 

 

Film z akcji

Wersja normalna SD 0,132 GB - kliknij prawy przycisk i zapisz na swoim dysku

Wersja normalna HD 0,865 GB - kliknij prawy przycisk i zapisz na swoim dysku

Wersja długa, nieocenzurowana. (dla wytrwałych) 1,296 GB - kliknij prawy przycisk i zapisz na swoim dysku.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.