^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2017-08-26 Na krótko w Ptasiej Studni

Był ciepły sierpień, a dokładnie 26 sierpnia. Wsiadłem do samochodu i wyruszyłem w Tatry. Po drodze zabrałem dwóch kolegów z pracy, narodowości Ukraińskiej, aby im pokazać choć mały kawałek Polski. Wyruszyliśmy razem z Kir. Proponowałem kolegom, aby jak na pierwszy raz w góry, przeszli się Doliną Kościeliską, może weszli na Ornak. Poszli jednak ze mną, czerwonym szlakiem na Ciemniak. Jak wspomniałem na początku było bardzo ciepło. Jakże teraz z nostalgią wspominam tamten czas gdy poezją były Twoje nogi, przepraszam, ale mnie poniosło po koncercie Pidżamy Porno, z nostalgią wspominam tamto ciepło, szczególnie, gdy teraz w październiku za oknem szaro-buro, zimno i deszczowo. Szliśmy pod górę. Na początku miałem problemy aby z dużym bagażem na plecach nadążyć za kolegami, ale już chyba przed Piecem sytuacja się zmieniła. Na dłuższą metę tryb muła (taka moja prędkość marszowa niezależna od obciążenia pod górę) wzięła górę nad młodością i brakiem ruchu w górach. W znanym miejscu odbiłem w lewo do Doliny Mułowej a koledzy poszli dalej pod górę.

20170825ptasiastudnia00

Całe szczęście, że jestem zafiksowany na jaskinie, bo słońce, ciepło jakby mówiło: zostań na powierzchni, nie będziesz marzł, będzie jasno, będzie witamina D3.

20170825ptasiastudnia01

20170825ptasiastudnia02

Przebrałem się jednak i zacząłem zjeżdżać po Progu Mułowym aby później ścieżką dojść do Ptasiej Studni. Pochłonęła mnie ciemność jakże przeze mnie ulubiona.

20170825ptasiastudnia03

Poręczowałem zjazdy przy akompaniamencie podmuchów wiatru, odgłosów spadających licznie kropel. Tak, były niestety liczne te krople, że mój cordurowy kombinezon przemókł, jeszcze przed Salą Dantego, która była celem mojego krótkiego wyjścia. Tam w samotności skonsumowałem danie na ciepło, wypiłem herbatę i może bym się na chwilę zdrzemnął ale zimno skutecznie to uniemożliwiało.

20170825ptasiastudnia04

Droga powrotna przyniosła radość. Idąc po linach do góry udało mi się rozgrzać. Na powierzchni jeszcze było sucho. Nie padał deszcz. Ale dopadła mnie burza przed piecem, którą z racji braku odzieży przeciwdeszczowej przeczekałem pod jakimś świerkiem (niskim). Niestety kolejna ulewa dopadła mnie na otwartej przestrzeni, ale nie było źle, ciepły deszcz sprawiał przyjemność. Koledzy czekali już na mnie w samochodzie. Podzielili się swoimi wrażeniami. Pierwszy raz byli tak wysoko w górach, pogoda im dopisała, wykonali dużo zdjęć. Mnie przyjemność sprawiła uwaga, że to był ich najpiękniejszy dzień w Polsce.

20170825ptasiastudnia05

20170825ptasiastudnia06

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.