^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2018-04-29-30 Dwa dni pseudo grotołażenia

Trochę jak zwykle nie po kolei, kilka sprawozdań, wcześniejszych czeka na swoją publikację lub napisanie, Ale to było na górze, więc publikuję.


Miało być tak pięknie, sukcesów moc, a wyszło jak zwykle ostatnio, bez rewelacji. Akcja zaczęła się załamywać zanim się tak naprawdę zaczęła. Zaczął Adam, a może wyjedziemy później, bo po co tak wcześnie? I wypadłem z rytmu, biorytmu, rymu? Wyjechaliśmy nie o 5 lecz o 6:30. Tym samym w Kirach byliśmy półtorej godziny później. Godzina przyjazdu ma fundamentalne znaczenie dla reszty akcji. Skoro już przyjechaliśmy tak późno, to po co się śpieszyć – pomyśleliśmy i z samochodu dość późno się wygramoliliśmy. Weszliśmy na szlak, a tam tak pięknie było. Góry jak zwykle były piękne, kwiaty rosły wzdłuż szlaku, ptaszki pięknie ćwierkały, ogólnie wiosna była.  I nie koniec na tym. Również intensywnie płeć piękna występowała, szczególnie godne zauważenia i upamiętnienia w pieśniach była ta część płci pięknej, obleczona w obcisłe legginsy. Ruch płci pięknej na szlaku warunkował trochę nasz ruch w kierunku otworu jaskini.

20180429litworowa2

Szczęśliwy Adam na Kobylarzem

20180429litworowa1

FrytkaPunk gdzieś w ukochanym Kobylarzu

Gdy w końcu doszliśmy do otworu, to stwierdziliśmy, że nie ma się co śpieszyć, zróbmy herbatę. I zrobiliśmy ją (trwała 2,5 godziny) a oczy wtedy sycić mogliśmy pięknymi widokami.

20180429litworowa3

20180429litworowa4

To na ile wpływ miał na nasze późniejsze działania delikatny deszczyk  możemy zostawić pod uwagę i roztropność komisji do badania bredni smoleńskich czy ipn, faktem jest, że w końcu zanurzyliśmy się pod ziemię, chociaż były obawy, że może nam się to nie udać. Po dwóch godzinach byliśmy na biwaku i tam akcja padła na ryj, a dokładnie to padliśmy, przy wielkim moim udziale w śpiworach. I zalegliśmy na długo. Gdzieś tam w nocy Adam poszedł sprawdzić to i owo, wody nie zakręcił,  i się lała z Partii Bielskich całą resztę nocy. O 6 rano wyartykułowałem, że po 12 godzinach można w końcu wstać, ale Adam stwierdził, że w nocy włóczył się po okolicyi jest niewyspany. No to spałem dalej. O 8:30 wstałem, głodny z bólem głowy. Adam pokimał do 9:00. I tak możemy odtrąbić najdłuższą akcje jaskiniowo-śpiworową, 15 godzin ciągle ktoś spał. Jakoś tak chęci na marsz do Magla nie było. Spakowaliśmy się i zawróciliśmy do otworu. A na powierzchni było tak trochę pochmurno, ale z każdym kilometrem gdy oddalaliśmy się od Tatr pogoda się poprawiała. Ciepło było na Słowacji przy wodach termalnych, gdzie za 5 euro od głowy regenerowaliśmy nadwątlone siły w jaskini.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.