^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2018-04-11 Z odsieczą po pozostawione rzeczy

Wziąłem urlop i pojechałem w Tatry po rzeczy, które pozostawiłem w jaskini. Jest środek tygodnia, na szlaku, pracownik TPN jak przypuszczam, nawołuje za pośrednictwem urządzenia wydającego określone dźwięki jakieś stworzenie, pewnie ptaszysko. Mijam go by dwieście metrów dalej zobaczyć jak dwóch drwali włącza spalinowe kosiarki drzew. Chyba z nawoływania nici, piły są głośniejsze. Dalej nikogo nie ma. W Kobylarzu o wiele mniej śniegu niż półtorej tygodnia wcześniej. Zagubiony turysta nie wie dokąd iść, wyraźna ścieżka urywa się przed śniegiem. Uprzejmie oświadczam, że wiem gdzie trzeba iść i tylko proszę aby zwiększył dystans tak na wszelki wypadek na śniegu, bo po co kusić lawiny. Na górze jestem sam. Pięknie świeci słońce, (następnego dnia witam koleżanki w pracy tymi słowami: Witajcie blade twarze), wygrzewam się trochę w jego promieniach i chłonę jakże znany mi widok, który jednak się nie nudzi, widok gór.

20180418litworowa01

Jest i otwór Wielkiej Litworowej. Widzę trochę niżej w połowie złotówki moje rzeczy. Są, tylko trochę namokły. Mając w zapasie trochę czasu schodzę do I Płytowca, zgodnie z ideą: jak już jestem w jaskini, to czemu się w niej nie zanurzyć. Przez półtorej godziny cieszę się, że mogę ponownie w niej być. Tylko ja i cztery ściany, sufit i podłoga, liny, włochate batinoksy i te stalowe, wiatr i kapiąca woda. Ale trzeba wychodzić, jutro trzeba się wstawić w pracy, nie można być niewyspanym czy zmęczonym. Na zewnątrz, NA POLU nic się nie zmieniło, dalej pięknie świeci słońce. Szarańczy nie ma. Idę sam i kontempluję otoczenie. Schodzę na dół i jadę do domu. Krótkie wyjście to i krótki artykuł, ale może warty napisania, ponieważ kiedyś, gdy już o jaskiniach będę mógł wyłącznie marzyć, a nie się w nich zanurzyć, to chociaż poczytam te moje wypociny.

20180418litworowa02

20180418litworowa03

20180418litworowa04

 

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.