^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2018-07-29-30 W Tatrach i w Beskidach, grotołażenie i pływanie

Mamy już późną jesień, a w Tatrach już zimę ale pozwolę sobie popełnić kolejne sprawozdanie jeszcze z okresu letniego. Dokładnie 29 lipca 2018 roku wraz z Jurkiem zwanym Prymulą poszliśmy w kierunku otworu jaskini Nad Kotliny. Poszliśmy ale nie doszliśmy. Tak to bywa gdy się już jest w takim wieku i… No właśnie. Ważne jest to i, a za tym znakiem kryje się w tym przypadku pogoda. Gdy pogoda sprzyja. A miała sprzyjać. Co prawda miało podać, ale później, a zaczęło wcześniej. Gdzieś na Przechodzie dotychczasowe słońce 20180729swinna1zostało zamienione na chmury z których rąbnęło deszczem. A że miało później padać, kiedy mieliśmy być w jaskini więc nie mieliśmy nic przeciwdeszczowego. W kilka minut dolało mi, Jurkowi również. Wykazałem się niby minimum inteligencji i wyjąłem folię nrc aby się nią przykryć, ale była to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Miałem się w co prawda przebrać i mogłem niby kontynuować marsz do jaskini, ale Prymula szedł we wnętrzu, w tym w czym miał wejść do jaskini. Przykryci foliami, gdzieś przez godzinę tkwiliśmy przy otworze Wielkiej Śnieżnej. Zaczęło się robić zimno, rzucane ukradkiem spojrzenia spod folii na niebo nie dawały nadziei na poprawę pogody, na wyschnięcie. Podjęliśmy jedyną jak się wydaje decyzję, schodzimy, idziemy do samochodu. A w Dolinie Małej Łąki, przy jakiejś tam dużej polanie deszcz nie padał. Słońce mizdrzyło się do nas a my do niego. Było ciepło, było przyjemnie, a na pewno robiło się przyjemniej, bo schnęliśmy. Pod dużym drzwem, tam gdzie zaczyna się polana są dwie lub trzy ławki, z czego jedna stała w rzece, w potoku, w wodzie, która po tak ulewnych zeszczał mocno przybrała i się rozlewała. Na odpoczynek wybraliśmy akurat tę ławkę, bo dla turystycznej braki była ona niedostępna, a my dysponowaliśmy gumowcami. Tak wiedliśmy ciekawe rozmowy, i mieliśmy czas na posiłek. Przygotowując herbatę skoczyłem po wodę, a właściwie schyliłem się i nabrałem ją pod ławką. Tę część Tatr nazwałem Wenecją północy.

W drodze powrotnej, następnego dnia, po przespaniu się na Polanie Rogoźniczańskiej już w trójkę, bo dołączyła do nas niewiasta, która zmokła na szlaku, odwiedziliśmy jaskinię jakąś tam i popływaliśmy w jeziorze przy zaporze w Świnnej oraz na łódce a później mały kanion w okolicach Andrychowa.

20180729swinna2

20180729swinna3

20180729swinna4

20180729swinna5

 

 

 

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.