^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2019-03-02 Jaskinia Czarna po raz 40-ty

Sobota, słoneczna, choć z rana mroźna. Bez drapania szyb się nie obyło. Droga do Kir czarna oprócz na przełęczy Glinne, gdzie musiałem mocno zwolnić. Jadę, jestem przed czasem w punkcie kontrolnym w Oravskiej Polhorze, ale nie zwalniam (jadę prawie przepisowo, z delikatnym naciskiem na prawie), trzeba być punktualnym. Nie wypada dać czekać Partnerce Jaskiniowej, Kai. Już miesiąc nie byliśmy razem w jaskini, jak wyjaśnia się później obydwoje od tego czasu nie byliśmy w ogóle w jaskini.

Ruszamy w dolinę, tyle mamy do opowiedzenia, czas na podejściu mija szybko. Mijamy kursowe „Ślimaki” z KKTJ. Te na widok Kai witają ją głośno i wylewnie. Trochę pod nosem marudzę, a mnie to nikt nie wita. Kaja to dosłyszała i krzyknęła, Pomachajcie również Frytce bo jest smutny. Tak pod nosem ponownie mruczałem w sposób słyszalny dla Kai, że witają Cię tak wylewnie, bo się boją, że na egzaminie ich oblejesz, he, he, he. Na górze był Instruktor Staszek, wiedziałem, że najlepiej jak ja nie będę poręczowa, bo będzie mógł pokazać na żywo, jak wyglądają nieprawidłowo ułożone węzły, niewłaściwe długości liny itd.
Po przebraniu zjechaliśmy szybko we dwójkę na dół i udaliśmy się w Tehuby lub Techuby przez Salę Francuską. Nie wiem jak się pisze poprawnie bo w literaturze występują obydwie nazwy. W Techubach jak to w Tehubach, ciemno, wilgotno i chwilami ciasno. Ach moje gumowce, chyba wiedziały, że to ich ostatnie wyjście do jaskini, to się mściły. Raz jak zaliczyłem glebę  na równej skale, to myślałem że zębów się nie doliczę. A później to było tylko gorzej. Po zjedzeniu posiłku w Sali Ewy i Hanki miałem się wspiąć do Partii Trzeciego Komina. Miałem, bo mi się nie udało. Gumowce skały się w ogóle nie trzymały, a o lodzie występującym dość licznie nie warto wspominać. Wspiełą się Kają, a moim gumowcom było wszystko jedno. Ostatnie wspinanie do III otworu robiłem na trzy razy. Raz się wycofałem, ściągnąłem gumowce i w skarpetach podjąłem się próby wspinania. Skarpety jeszcze gorzej się trzymały ściany niż gumowce. W końcu umęczyłem to krótką ściankę i jak to mówi Prymula: Jest sukces. Jeszcze tylko zjazd po ścianie, a później na dół i rozpocząłem powrót do domu.

Tak krótko podsumowałem moje 40 wejście do Jaskini Czarnej.

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.