^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2019-04-27-28 Wielka Litworowa

Prymula napisał, że wybiera się na biwak do Wielkiej Litworowej, i chciałby abym ja też się tam stawił. Stawiłem się w miłym towarzystwie, z Kają nawet przed Prymulą. Gdy byliśmy gdzieś powyżej Studni Bociana, Prymula ze swoją grupą poszli gdzieś w głąb. Pomyślałem, że pójdą pewnie do Bubusiowej Studni. 20190427wielkalitworowa1

Nie myliłem się. Spotkaliśmy się tam i w końcu miałem okazję zjechać na jej dno. Prymula miał się okazję zrehabilitować, bo kilka lat wcześniej, przyciął linę aby ją odlekczyć i po jej rozwieszeniu w Bubusiowej Studni, nie starczyło jej do dna. Po powrocie na biwak, był tort, świeczka i nawet szczypta alkoholu z okazji kolejnych 18 urodzin Kai. Były żarty, śmiechy i chichy jak zwykle. Noc minęła spokojnie. Zaczęliśmy z Kają pierwsi wycof. A na powierzchni przywitała nas zima. Nawaliło minimum pół metra śniegu, który nie związał się zbyt dobrze z tym starym. Nie przebierałem się tylko w kombinezonie podjąłem próbę powrotu po naszej ścieżce. Nie udało się. To zacząłem wspinaczkę w górę. Bez raków, bez czekana nie było to miłe doznanie. Gdy pękał śnieg pod moim ciężarem zastygałem. Trochę wyżej było okropna mgła. Nie widziałem dalej niż na kilkanaście metrów. Brak było punktów odniesienia. Czołgałem się od czegoś do czegoś, byle pod górę. Gdy można było już stać poczekałem na Kaję i poszliśmy gdzieś. Z powodu mgły, świata wyłącznie białego chwilami nie wiedziałem gdzie mam iść. Zmysły wysiadły. Kaja wyciągnęła telefon, ściągnęła mapę i wiedzieliśmy gdzie jesteśmy. W końcu dotarliśmy do Kobylarza, a tam już było lepiej, a na pewno widoczniej. A później było już z górki, dosłownie i w przenośni.

20190427wielkalitworowa2

 

 

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.