^Powrót na górę

Sprawozdania wyjazdowe

2019-08-03 Do Dziadka

Jest piątek, Chomik informuje, że na sobotę zapowiadają deszcz w Tatrach. Ja oświadczam, że jadę. I dlatego nie oglądam prognoz. Po co dzień wcześniej się smucić, że jutro zmoknę. Tak śpię spokojniej. Ileż to razy prognoza się nie sprawdziła, w tym roku już kilka razy. Chomik odpisuje, że też jedzie.
Wysiadamy z samochodu o 7 rano, jest pochmurno, ale nie leje. Idziemy Doliną Małej Łąki. Cały czas jest sucho, a według prognoz Chomikowych miało lać. Nie chcę się chwalić, ale jak ja organizuję wyjazd to nie leje, he, he, he.

20190803sniezna2


Przebrany wchodzę do jaskini i dopiero wtedy spada kilka kropel. Idziemy powoli w dół. Chomik jest tu pierwszy raz, ja po raz nie pamiętam który pełnię rolę przewodnika. Czy blachę można dostać za wytrwałość? Wspomnieć należy, że mnie pierwszy raz prowadził sam Prymula, który jak wieść niesie jest Wielki. Dochodzimy do biwaku. Jest posiłek na ciepło, herbata. Ruszamy dalej w głąb ziemi. Nawet nie błądzę w znanym miejscu. W końcu jest syfon. Chomik kręci film, robi zdjęcia, ja mu gratuluję, że doszedł tu i wracamy. Po drodze postanawiam pójść do syfonu, przy którym jeszcze nie byłem, ale gdzieś tam w połowie drogi postanawiam zawrócić, aby kolejny raz nie gonić godziny alarmowej. Wracamy, te błota jakoś tak mniej wyczerpujące, liny jak zwykle są wspaniałe. Na biwaku ponownie gotujemy. Jest nawet czas na deser, tym razem kisiel z dodatkiem owoców leśnych. Później trochę lin. Wychodzę jako drugi. Wyciągam wór z liną i cieszę się ciepłem na powierzchni. Przebieramy się i powoli schodzimy na dół. Deszcz, przelotny na szczęście i niezbyt gęsty nas trochę straszy.
Już blisko ujścia doliny walnej Chomik dostrzega na zboczu niedaleko nas duże oczy w których odbija się światło naszych czołówek. Pada stwierdzenie: Niedźwiedź. Przyśpieszamy kroku. Palę podeszwy gumowców.
W końcu jest samochód, jeszcze tylko dwie godziny jazdy i będzie można wyciągnąć nogi.

 

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.