^Powrót na górę

Historia, relacje, recenzje

2014-11-14 Dezerter - koncert

poniedziałek, 17 listopada 2014 06:02 FrytkaPunk


W końcu nadszedł ten dzień, że do auta zapakowałem się i pojechałem.

Pojechałem na koncert Dezertera. Do królewskiego miasta Krakowa. I to nie sam. Pojechał ze mną taki młodszy ode mnie gościu wraz z żoną i ich znajomą. Po drodze zgarnęliśmy ich syna. Panie zostały wyrzucone gdzieś w okolicach stref zakupowych a my w trójkę, w męskim gronie dotarliśmy do miejsca konsumpcji kultury.

Pierwszy raz odwiedziłem klub Fabryka. Oględziny wypadły pozytywnie. Po pozostawieniu w szatni odzieży wierzchniej udaliśmy się do strefy zakupowej a później od razu na koncert przedskoczka, zespól Whitman. Jeśli chodzi o nagłośnienie to było jak zwykle, był hałas, nie było muzyki, czyli nasz rodzimy akustyk, który zna tylko jedno pokrętło opisane pewnie w języku obcym Volume. To samo zauważył i głośno skomentował perkusista Dezertera. Po krótkim, bo 30 minutowym występie zespołu Whitman, i przydługiej przerwie na scenę wszedł zespól Dezerter.

Koncert odbywał się w ramach trasy nowej płyty „Większy zjada mniejszego”. I zaczęło się nietypowo. Myślałem, że skoro jesteśmy w klubie Fabryka, Dezerter zacznie utworem Fabryka, jak niekiedy się zdarza. Nie tym razem. Koncert zaczął się od bicia dzwonów, pewnie kościelnych, od których zaczyna się ostatnia płyta Dezertera. Następne trzydzieści parę minut to odtworzona na koncercie płyta. Utwór po utworze w kolejności jak na płycie. Drugi raz mi się coś takiego zdarzyło na Dezerterze. Na temat samej płyty może tym razem się nie wypowiem, subiektywna recenzja płyty się tworzy. Może jednak tak trochę wyjawię w sposób pokrętny moje zdanie na temat ostatniego dzieła Dezertera: jaka muza, takie pogo. Takie to było trochę jak dla grzecznych dziewczynek.

Dopiero w secie dodatkowym działa się. Na pierwszy ogień poszły starocie. Było Urodziłem się 20 lat po wojnie, Polska złota młodzież, XXI wiek, Burdel, Nie ma nas, Spytaj milicjanta, Dla zysku, Choroba, Dezerter, Ostatnia chwila. Było jeszcze kilka utworów z nowszych płyt czy to z Prawo do bycia idiotą czy Nielegalny zabójca czasu. Jednak te prawdziwe perełki z pierwszych lat działalności Dezertera podrywały nie tylko mnie do pogo. Wytrzymałem cały koncert bawiąc się tak jak przystało. Pisząc te słowa odczuwam skutki pogo, ale warto było. Bo pogo to coś więcej niż się komukolwiek zdaje. To chwile gdy nie ma żadnych ograniczeń, nikt nie mówi czy masz się kręcić lewo czy w prawo. Kompletna anarchia w Twojej głowie i w ruchach. Bawisz się tak jak chcesz, jak umiesz i jak pragniesz. I jeszcze możesz śpiewać, im głośniej tym lepiej i nikomu to nie przeszkadza. No to do następnego koncertu.

Zdjęcia autorstwa 2szescfoto zassane ze strony kliknij tutaj

 

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.