^Powrót na górę

Historia, relacje, recenzje

2016-02-27 Koncert Dezertera

środa, 02 marca 2016 07:26 FrytkaPunk


Rozgrzany wyjściem porannym w góry i do jaskini (patrz artykuł 2016-02-27 Beskidzkie grotołażenie)
wyruszyłem na koncert.

Tak się teraz fajnie złożyło, że nie miałem daleko. Rudeboy club wydaje się być o rzut kamieniem. Idąc ciemną, nieoświetloną ulicą skonstatowałem, że teraz trudniej trafić na koncert punkowy niż 20, 28 lat temu gdy się nie zna adresu. Kiedyś o koncercie świadczyły dziesiątki jak nie setki punków, którzy okupowali pobliskie sklepy i skwery a to w celu degustacji taniego wina czy piwa lub a to wskazując na stan choroby filipińskiej, jeśli nie bełkocząc to śpiąc pokotem tam gdzie ich sen zastał. Może teraz jest nas mniej, a może dlatego, że te 20, 28 lat temu jedynym źródłem wody na koncercie był pojedynczy nieurwany kran z bieżącą wodą. Teraz na koncercie wybór płynów jest bardzo duży, ograniczeniem jedynie może być zasobność portfela oraz odporność na trunki. Gdy w końcu spotkałem się w umówionym miejscu z jedynym słuchaczem Punk rocka w mojej rodzinie i weszliśmy razem do środka klubu od razu w oczy rzuciło się nam w oczy ograniczenie miejsca na tzw. płycie. Nie dość, że z konsolą wlazł tam pan akustyk, to jeszcze przed nim stał dystrybutor z piwem. Zastanawiałem się co będzie za kilka lat. Ciąg polewajek z piwem będzie się ciągnął aż pod samą scenę, przynosząc zysk właścicielowi klubu, przynosząc ulgę spragnionym słuchaczom, którzy z braku miejsca na pogo będą wyłącznie stali i żłopali piwo. Mam nadzieję, że nie dożyję takich czasów, he, he, he, ale rozumiem właściciela klubu, może być mecenasem sztuki ale musi mieć za coś. Niniejszym jeszcze raz dziękuję za stworzenie miejsca gdzie można posłuchać Punk rocka.

 

Koncert rozpoczął się z niewielkim, dziesięciominutowym opóźnieniem, co można uznać za wyjątkowe. Najsamprzód zagrała kapela z okolic Tatr. I zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Myślałem, że tam grają tylko Barkę, i pieśni patriotyczno-narodowe. A tu z każdym utworem coraz lepszy Punk rock leciał przeplatany chyba hardcorem. Piszę chyba, bo nie znam sie na tych innych rodzajach muzyki, wszak wszem wiadomo, że ja to Punkowa konserwa, niekiedy tylko zdolna na zmianę muzyki, np. na Turandota Pucciniego. I tu taka mała dygresja. Niedawno w kinie Świt mojego miasta miała miejsce transmisja z Metropolitan Opery z Nowego Jorku właśnie opery Turandot. I nawet chciałem się na nią udać, wydać te czterdzieści dudków, ale końcem końców wyładowałem w tatrzańskiej jaskini.

Wracając do pierwszej kapeli, której nazwy z uwagi na ustawienia dźwięku przez akustyka nie dosłyszałem, a którą dopiero wyszukałem w internecie, w trakcie przeglądania gołych pań, według mnie pełnoletnich, więc jeszcze nie podpadłem wymiarowi sprawiedliwości IV rzeszy, a która zowie się: APE.

Po krótkiej przerwie wykorzystanej przeze mnie na rozmowy ze znajomymi zagrała kolejna kapela, Codegen. Tym razem od samego początku to był dobry Punk rock. Aż mnie niosło, by oddać się pogo. Ale gdzieś tam w czaszce rozbrzmiewała myśl, ile ty masz chłopie lat, skąd weźmiesz siły na Dezertera. I tylko się delikatnie pobujałem wsłuchując się w teksty piosenek, które chwilami były słyszalne.

Kolejną krótką przerwę wykorzystałem na szoping, czyli zakupy na kramach z akcesoriami punkowymi. Wyszedłem bez płyty ale za to z ładną koszulką. Dlaczego bez płyty? Ponieważ w tym miesiącu już mnie poniosło i kilka nowych płyt wylądowało na półce. A koszulka jak to koszulka, jak zwykle będzie traktowana jako odświętna czyli rzadko używana, he, he, he.

Odgłosy spod sceny i wydobywające się dźwięki z kolumn zwiastowały nadejście Dezertera, zespołu bez którego nie byłbym takim człowiekiem jakim jestem. W międzyczasie wykoncypowałem taką myśl, że Dezerter, teksty tego zespołu pisane ręka perkusisty są swoistym firewallem mego mózgu, ścianą rozsądku która nie pozwala zagnieździć się w mózgu bredniom, zwyrodniałym myślom, i dlatego też pewnie nie jestem narodowcem, pis-uarem, ksenofobem, wyznawcą jakiejkolwiek sekty. Już dawno przyswoiłem sobie określenie tak często padające z ust ekipy Dezertera: MYŚL, TO NIE BOLI. W czasach wszechwładnej komuny, czy to w czasach gdy czarna zaraza chciała zawładnąć wszystkim w tym kraju czy to w czasach IV rzeszy teksty Dezertera są dają siłę aby nie poddawać sie złu, aby myśleć i wierzyć, że będzie lepiej. A gdy te teksty połączy się z muzyką, szczególnie na żywo to ma się ucztę dla zmysłów, na którą można czekać.

I rozpoczęła się uczta, która trwała chyba półtorej godziny. Nie napiszę, że było wszystko to co powinno być, bo wtedy koncert musiałby trwać o wiele dłużej, ale to niezbędne minimum było. Tak domniemam, że zestaw piosenek nie był przypadkowy aby tylko dać czadu, lecz na pewno mianownikiem dla wszystkich piosenek była kwestia związana z obecną sytuacja w Polsce, z dominującą sektą smoleńską, histerią fanatyków marionetek pociąganych za sznurki przez ich wodza z kotem. Ba, a może na wzór Damy z łasiczką ktoś narysuje obraz kurdupla z kotem?

Wracając do Dezertera, który przyciągnął bardzo wiele osób do klubu, to jak zwykle dzięki nim było pogo, była muza, było bardzo dużo pozytywnej energii. I ja też bawiłem się dobrze. Cały koncert wytrzymałem w pogo, choć dzięki bardzo małej ilości miejsca był to chwilami geriatryczne pogo, ale obfitujące w chwile uniesienia.

Na pewni ze starości leciała Szara rzeczywistość, XXI wiek, W rzeźni, Ile procent duszy, Choroba z odniesieniami do obecnej polityki, Ostatnia chwila, Być rządzonym oraz z nowszych Nielegalny zabójca czasu. Niestety nie usłyszałem Burdelu, Polskiej złotej młodzieży czy ja Urodziłem się dwadzieścia lat po wojnie. Za to musiał mi wystarczyć Szwinel. Po secie podstawowym zespół Dezerter został wywołany przez domagającą sie publiczność ponownie na scenę. Były trzy lub cztery kawałki a później pomimo kilkunastominutowego skandowania De-ze-rter nie zagrali więcej. Na scenę wyszedł wyłącznie perkusista i pożegnał się z nami.

Ot i tyle na temat soboty. Za to w niedzielę dużo czasu zajęło mi zbieranie sie do kupy, czemu towarzyszyło granie dławika ze świetlówki w głowie.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.