^Powrót na górę

Historia, relacje, recenzje

30 lat czynnej służby

W lutym minęło mi 30 lat w czynnej służbie PunkRocka. 30 lat bywania na koncertach. Szmat czasu. Najbardziej odczuwalny upływ czasu jest w trakcie pogo. Robię się jednozadaniowy. Albo pogo, albo łabędzi śpiew, albo intensywniejsze wymachiwanie górnymi kończynami. Na wszystko brakuje już tchu i sił. Ale już nie zdarza mi się wracać z koncertu gdy nie mogę wymówić ani słowa bo głos zdarłem. Chociaż świetlówka potrafi do rana huczeć w głowie.

Zaczynałem jako nastolatek, teram mam pod pięćdziesiątkę. Ale dalej mnie to cieszy, bo to jest część mojego życia. Koncertów było pewnie kilkaset, w różnych miejscach na terenie Polski, w tym kilka festiwali kilkudniowych włącznie, Jarocin również jest na tej mapie. Z Jarocina mam wiele wspaniałych wspomnień. I pewnie za jakiś czas je będę lepiej pamiętał, niż nieodległą przeszłość.

Pamiętam z koncertów te miłe i niekiedy niemiłe chwile. Ale tych niemiłych było naprawdę niewiele. Co jakiś czas trafiał się jeden czy drugi gość o przerośniętych ego, z buzującym testosteronem, może z kompleksami, który musiał się pokazać. I pokazywał górę mięśni i mały móżdżek. Tak bywało. Ale w przeważającej większości to wspominam te chwile, które utrwaliły się w mojej pamięci, ten dreszczyk emocji, gdy grana na żywo była muzyka bliska memu sercu, PunkRock.

Bywają sytuacje, i to są czasy najnowsze, gdy w pogo bywam najstarszy. Nie wyobrażam sobie koncertu aby stać z boku, popijać piwsko i myśleć, że nie wypada iść w pogo. Jeżeli zacznę tak myśleć, to chyba będzie czas najwyższy aby zwijać się z tego świata. W chwilach przerwy  pomiędzy piosenkami, już kilkakrotnie usłyszałem, słowa, podziw, że daję rady, że bawię się dobrze. Ale ostatnio na koncercie, w trakcie przerwy pomiędzy dwoma utworami Dezertera, gdy schylony łapałem powietrze, podeszła bardzo młoda dziewczyna i po słowach bardzo przepraszam, powiedziała mi, że fantastycznie się bawię (poguję) i czy z tego powodu może się do mnie przytulić. Kopara mi opadła. Tego się nie spodziewałem. Bo PunkRock, to nie rurki z kremem, to nie czas na takie gesty. A jednak się myliłem. Odpowiedziałem, oczywiście, i przytuliliśmy się. I ten gest, bez żadnych podtekstów, był bardzo miły. Pełen obaw zapytałem się, czy przez przypadek zaraz po gębie nie dostanę (od zazdrosnego chłopaka). Nic takiego na szczęście nie miało miejsca. Po tym miłym geście, za który bardzo dziękuję, Dezerter zagrał następną piosenkę i oddałem się pląsom. Gdy później to zdarzenie opowiadałem znajomym, to żartowali, że dziadek teraz nie będzie mógł zasnąć, a ja myślę, że to zazdrość przez nich przemawiała, że oni na taki gest będą musieli jeszcze trochę poczekać. Bo i na koncercie Punkowym ludzie potrafią być mili.

20141117dezerter04

Zdjęcia autorstwa 2szescfoto zassane ze strony kliknij tutaj, 14.11.2014 r.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.