^Powrót na górę

Historia, relacje, recenzje

2018-04-07 Wiosenna trasa Dezertera 2018 – odsłona 2

Mało mi było Dezertera w dniu wcześniejszym. Pojechałem do Krakowa, do klubu Kwadrat. Po załatwieniu prywatnych spraw dotarłem do klubu trochę spóźniony, na trwający koncert Marszałka Pizdudskiego. Nie mam swojego zdania na temat takiej twórczości. Dla mnie jest to punk, jeśli chodzi o muzykę, za to teksty, gdyby wyciąć wulgaryzmy to są bardzo dobre, celnie opisują rzeczywistość, te z najbliższej perspektywy. Po Marszałku wystąpiła Siksa. Dzień wcześniej przez chwilę na youtubie oglądałem jeden z koncertów. Ciekawy, chciałem to zobaczyć na własne oczy. I tu jak w przypadku Marszałka, nie mam jednoznacznej opinii. Jeżeli jest to Punk jak piszą w Gazecie Wyborczej (w artykule „Patriotyzm jutra”), to ja słucham innego, ale Punk, to nie ściśle określona definicją forma muzyczna. To coś więcej. I może Siksa oraz Marszałek mieszczą się w tej uniwersalnej formie. Nie mnie to oceniać.

20180407dezerterwkrakowie

Wracając do koncertu Siksy, to jak dla mnie za dużo tam było wulgaryzmów. Często zastanawiam się, że ci którzy ich używają nagminnie, co później zrobią, aby podkreślić swój przekaz, będą klęli podwójnie? Artystka miała problem zmieścić się na scenie, większość czasu koncertu spędziła z mikrofonem pośród słuchaczy, trochę ich prowokując. Znalazł się jeden z gości, który wdał się w ni to pyskówkę z artystką, chwaląc się swoją bytnością w Jarocinie w latach 80-tych, na co Siksa odpowiedziała, że tedy jeszcze jej nie było na świecie i ma to generalnie w dupie, co on o niej sobie myśli. Prowokowała. Ale po tym jednym nieprzyjemnym akcencie, publiczność entuzjastycznie reagowała na słowa Siksy, które w większości, jak dobrze zrozumiałem dotyczyły sfery intymnej, relacji damsko-męskich, traktowaniu kobiet z ich seksualnością bardzo przedmiotowo. Dużo było treści i prawdy w tym trochę wydawałoby się niekontrolowanym potoku słów. A wszystkiemu temu towarzyszyły dźwięki z jednej gitary.

20180407dezerterkrakowi01

Trzeba Siksie oddać szacunek, przygotowała się jak nikt inny do występu, był jakiś tam makijaż, fryzura. Z daleka nie widziałem wszystkiego, ale na pewno trochę pracy w to włożyła.

20180407dezerterkrakowi02

Następnie wystąpiła Hańba. Tych czterech panów równie dobrze przygotowało się do koncertu, mam na myśli ubiór, który był kompatybilny z instrumentami i treścią tekstów, które umiejscowione były w latach 30-tych Polski z okresu międzywojennego. Porwali publiczność, która według mnie, liczniej się bawiła niż na późniejszym Dezerterze. Biła z Hańby energia i widziałem, że gra sprawia im wielką przyjemność. Na ich tle Dezerter wypada jakby to były figury woskowe z jakiegoś tam muzeum. Ale Dezerter gra trochę dłużej i nie ma już tej werwy.

20180407dezerterkrakowi03

I na sam koniec wystąpił Dezerter. No cóż, rozpiska utworów była taka sama jak dzień wcześniej w Bielsku-Białej, z tą tylko różnicą i przewagą dla bielszczan. W Bielsku-Białej były dwa bisy, a w Krakowie tylko jeden, zabrakło Nie ma nas. A poza tym, był czad, a ja głupi zamiast iść w pogo zarejestrowałem cały koncert dla potomnych.

20180407dezerterkrakowi04

20180407dezerterkrakowi05

Bardziej szczegółowa recenzja koncertu na Onecie.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.