^Powrót na górę

Historia, relacje, recenzje

Wiosenna trasa Dezertera 2018 - odsłona 3 w Gliwicach

Jest 20 kwietnia 2018 roku. Wraz z Bogdanem jedziemy do Gliwic, na koncert. Mają grać: Human Rights, Processs, Dezerter oraz niespodzianka. Należę do kręgu wtajemniczonych, wiem co to za niespodzianka czeka na uczestników koncertu. Ale mnie to jara: wiem, ale nie powiem. Żart. Ale dalej milczę prawie jak grób. Dojeżdżamy późnym popołudniem na miejsce, CKS Mrowisko, prawie w centrum Gliwic. Ludzi przed budynkiem, trochę, liczę, że więcej jest wewnątrz. Rozczarowuję się. Gdyby nie przyszli rówieśnicy Dezertera i trochę młodsi, jak ja, to na koncercie byłoby 15 osób. W Bielsku-Białej, dwa tygodnie temu było nas zdecydowanie więcej.

Na początku gra Human Rights. Koncert zaczyna się prawie punktualnie, co jest bardzo dziwne. Punktualnością scena nigdy nie grzeszyła. Muzyka Hyman Rights podobała mi się. Kupiłem ich płytę. Za siedem utworów płaci się 10 dudków. Bardzo tanio. Po nich na scenie montuje się niespodzianka: Darek Dusza+ Redakcja. Grają krótko, bo tylko 30 minut podczas, których usłyszeć można utwory Absurdu, Śmierci Klinicznej, chyba Tragedii lub Post Regimentu oraz oczywiście utwory Redakcji. Te trzydzieści minut to trochę powrót do przeszłości, nawet takiej odległej. Warta odnotowania jest informacja, że w Redakcji jest akcent czechowicki. Na gitarze gra Adam, mieszkaniec Czechowic-Dziedzic, gitarzysta nieistniejącego Plagiatu 199.

20180420gliwicedezerter1

Następnie na scenie zainstalował się Processs. Zespół z 35 letnią historią. Grali godzinę. Gdy w trakcie grania utworu Wariat zamknąłem oczy, przez chwilę myślałem, że utwór odgrywany jest z płyty a nie grany na żywo. Tak fajnie zagrali.

20180420gliwicedezerter2

A na koniec na scenie zainstalował się Dezerter w ramach wiosennej trasy 2018. Trzeci raz na Dezerterze, na tej samej trasie, w ciągu dwóch tygodni. Dobry wynik, nowy mój rekord. Grali godzinę z małym hakiem. I znowu Bielsko-Biała była górą. W Bielsku były dwa bisy a tu tylko jeden. No i ludzi zdecydowanie mniej się bawiło. Chwilami trzech lub czterech nas było. Jak na takie duże miasto i okolicę dość gęsto zaludnioną, to kiepsko. Ale ja się dobrze bawiłem i o to w sumie chodzi. A po koncercie udałem się na zakupy. Wyszedłem z dwoma płytami. Do domu wróciłem przed drugą w nocy. Trzeba było się szybko położyć, bo za kilkanaście godzin miałem jechać na kolejny koncert, do Katowic, do Mega Clubu, na The EXPLOITED.

Licznik odwiedzin

sigplus

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.