^Powrót na górę

Historia, relacje, recenzje

2020-02-19 Moskwa - Jaworzno

Moskwa, to dla mnie słowo magiczne, przyciąga i nie w sposób odmówić wyjazdu na ich koncert. W ostatnim roku byłem na koncercie Moskwy kilkakrotnie, ale jakoś nie wspomniałem o tym na łamach swojej strony. No cóż, wiele zdarzeń, które miały miejsce w moim życiu nie doczekało się miejsca na mojej stronie, przeminęły bezpowrotnie, nie pozostał po nich ślad. I gdy przyjdzie nieubłaganie starość, a z nią skleroza, demencja, to tylko strona będzie źródłem wspomnień.

Jak wspomniałem wcześniej nie sposób było sobie odmówić wyjazdu na koncert. Tym razem pojechałem do Jaworzna, jakieś 50 kilometrów od domu. Jak najczęściej bywa, samotnie. Gdzie te czasy gdy setki ludzi, bardzo rozpoznawalnych po ubiorze jechało daleko, autobusami, pociągami po to by posłuchać fantastycznej muzyki, spotkać się ze znajomymi, popogować. Odpowiadam niezwłocznie, odeszły do lamusa. Teraz lepiej, wygodniej, bez wysiłku większość podróżuje w necie, na rypanych smartfonach, na facebuku. Można chlać wtedy piwo, więcej piwa, bo na biletach się zaoszczędziło.

Dojeżdżam na miejsce. Jak zwykle w ciągu ostatnich lat, a może nawet kilkunastu lat nic nie wskazuje, że gdzieś tu ma mieć miejsce punkowy koncert. Nikt nie spożywa alkoholu, nie ma tych jakże kiedyś nieodłącznych grupek naładowanych alkoholem Punków, zbierających na kolejnego jabczoka. Tym razem jest podobnie. Cisza, spokój. Nie. Jest jeden, trzeźwy i zbiera na bilet. Dorzuciłem dychę i wszedłem do środka. Wewnątrz, w klubie, który pewnie kiedyś był domem kultury jakiegoś zakładu niewiele jest ludzi. Koncert ma się zacząć dopiero za pół godziny. Kupiłem coś do picia i nie uwierzycie, rozwaliłem się w sofie, miękkiej, wygodnej, z której nie chciałoby się pewnie ruszyć o czym może wspomnę później jak nie zapomnę. Dochodzą ludzie, ale nie setki, nawet nie dziesiątki, ale pojedyncze sztuki, z rzadka dwójkami czy trójkami.

Siedzę dalej wygodnie i słucham pierwszej kapeli. Do Góry Nogami. Fajnie grają, nie znałem ich wcześniej, co nie przeszkadza mi słuchać tekstu. Tak, tak, słychać było tekst. Niemożliwe chciałoby się powiedzieć, jak na punkowy koncert. A jednak. Można być zaskoczonym. Koncertu słucha z górą 50 osób. Wszyscy siedzą, piją piwko, delektują się napojem i może muzyką. Co jakiś czas jeden, z górą dwóch jejmości imitują pogo. Trochę to żałośnie wygląda. Ale to dopiero preludium żenady. Ja się nie bawię. Jakoś nie potrafię przy muzyce, której nie znam. Zbieram siły na Moskwę.

W przerwie podchodzę do akustyka i pytam się czy jest tzw. miejscowym. Stwierdza, że tak. Odpowiadam, że jestem zaskoczony ustawieniem dźwięku, dobrym, tak rzadkim. Wykorzystuję chwilę przerwy, korzystam z toalety a gdy wracam paru gości zauważyło pod moją skórą z napisem Punks not dead koszulkę z napisem KONSTYTUCJA. No i zaczęło się pod moim adresem. Skandowanie dwóch lub trzech głosów KONTYTUCJA – Prostytucja. Padły hasła, co to za punk, który nosi taką koszulkę. Cytuję dalej tych jegomości: pierdolić wszystko, politykę” itd. Po chwili jakiś głos żeński, uspokoił krewkich gości, i skupili się na dalszej konsumpcji piwska. No kolesie, towarzysz kaczyński, ziobro byliby z was dumni. Pierdolcie wszystko, miejcie wyjebane na politykę, wolność, poszanowanie prawa a tymczasem ta banda ze zjednoczonej prawicy robi swoje. I przyjdzie czas, że nie będzie takich koncertów, a jeżeli będą to w asyście policji przyjdą na nie prawdziwi Polacy, łyse faszystowskie gnoje i pogonią Was. I nawet tego dochlać piwska wam nie pozwolą. Przyszliście na koncert Moskwy, a z tego co się domyślam, teksty Moskwy z ostatniej płyty: "XXI wiek” są wam obce. Pewnie ostatnia płyta Dezertera „Nienawiść 100%” też jest wam obca. No tak. Nie jest tam powiedziane dokładnie kto jest naszym wrogiem i wasze mózgi przeżarte alkoholem nie są tego wstanie pojąć. Więc może ostatnia płyta Prawdy „Chaos In Poland” do Was dotrze z tekstami, które jednoznacznie wskazują, że to PiS jest naszym wrogiem. No cóż, piwo jest ważniejsze niż zakup płyty, a może hasło: no future.

20200219moskwa jaworzno

Po wcale niedługiej, a może długiej przerwie na scenie instaluje się Moskwa. Jest ich jak zwykle trzech z Gumą na czele. I zaczyna się ostro. Nie idę w pogo pod scenę. Bo tam miejsce zajmują kanapy z kanapowcami degustującymi piwo. Stoję gdzieś z boku i się bawię na ile mój wiek pozwala. Łoją super. Cały czas ostry punkrock, miód dla moich uszu. Niestety to co dobre szybko się kończy. Widzę, że Guma daje znaki perkusiście, aby przeskakiwać utwory na liście. Pewnie smutny to dla niego widok, gdy na koncert przychodzi 50 osób, z czego 3, porywach 6 osób się bawi, a reszta w większości siedzi i degustuje piwo. Tak się zastanawiam, że dla tych kanapowców miało to by znaczenie, gdyby na scenie zainstalowała się jakaś gwiazda patriotycznej muzyki z Zenkiem lub Sławomirem na czele?

Po głównym secie, Moskwa zeszła ze sceny, stanęli zaraz za zasłoną czekając na wezwanie do bisów. Padły dwa może trzy okrzyki i zapadła cisza. Nie było bisów, ale piwo było.

Moskwa; widziałem garstkę publiczności w Dąbrowie Górniczej, Jaworznie, w Gliwicach. Przyjedźcie do Bielska, tam Was na pewno przywita więcej ludzi i bez bisów się nie obejdzie. Wielka szkoda, tym bardziej, że wspomniana już płyta Moskwy „XXI wiek” wydana w 2019 roku przez wydawnictwo ZIMA według mnie jest najlepszą płytą tamtego roku. Takiej solidnej dawki punk rocka, dawno nie słyszałem. Nie ma tam żadnego udziwniania, jest ostra muzyka, autentyczne teksty, bezkompromisowy przekaz warty uwagi.

I tak na koniec. W pewnym momencie Guma zszedł ze sceny, cały czas grając wskoczył na jeden ze stolików i zagrał piękną solówkę.

20200216moskwaplakat

Copyright © 2013. www.FrytkaPunk.pl  Rights Reserved.